Dublin został ogłoszony miastem nauki – City of Science 2012. Mimo, że najważniejsze naukowe wydarzenie (związane z nadaniem tego tytułu) czyli Euroscience Open Forum odbędzie się w lipcu, stolica jak i inne irlandzkie miasta proponują wiele atrakcji przez cały rok. Nie wszystkie zaplanowane imprezy kojarzą się z nauką. Wśród wydarzeń wymienia się wystawy fotografii i sztuki, przedstawienia teatralne, festiwale filmowe, tematyczne wycieczki, wystąpienia uliczne, debaty, konferencje, eksperymenty, a nawet pokaz mody. I tak na przykład w ramach obchodów tegorocznego święta Św. Patryka będzie nawiązanie do Dublin City of Science. Kolejnym przykładem może być naukowy rodzinny Festival Treasure Hunt, który zaplanowany jest na majowy bank holiday.
Euroscience Open Forum odbędzie się w Convention Centre. Na forum ma się spotkać się około 5 tysięcy naukowców, przedsiębiorców, przedstawicieli rządów i mediów aby dyskutować o najważniejszych osiągnięciach naukowych Europy oraz o wyzwaniach jakie stoją przed nauka dotyczących energii, zmiany klimatu, żywności i zdrowia. Przewiduje się, że delegaci przybywający na forum wydadzą około 14 milionów euro co ma się między innymi przełożyć na dodatkowe 270 miejsc pracy w sektorze turystycznym.
Ponadto w tym roku w dniach 3-4 marca Dublin będzie szóstym na świecie gospodarzem międzynarodowej imprezy o nazwie HACK THE CITY. Już teraz można się rejestrować i zgłaszać swoje pomysły związane z usprawnieniem i ulepszeniem życia w stolicy. Spotkają się wtedy naukowcy, inżynierowie, projektanci oraz wszyscy ci, którzy chcieliby podyskutować lub wziąć udział w tematycznych warsztatach. Chętni w zaangażowanie się w to przedsięwzięcie mogą na wszelki wypadek wziąć ze sobą pidżamę i szczoteczkę do zębów.. można zostać na noc i dalej debatować lub też po prostu kimnąć się gdzieś na miejscu, żeby skoro świt być gotowym do dalszej dyskusji.
Oczywiście wiele będzie się działo w Science Gallery do której sama lubię chodzić. Aktualnie galeria chwali się świeżo co otwartą wystawą pod tytułem EDIBLE: THE TASTE OF THINGS TO COME. Kolega w pracy przysłał mi nawet zaproszenie na przedpremierowe otwarcie. Podobno między innymi mieli częstować jakimś (i tu cytat za kolegą) very wierd but edible stuff. Nie poszłam jednak i teraz trochę żałuję – miałabym może jakiś ciekawy przepis do podzielenia się
Więcej na temat Dublin City of Science też tu (click)
| Moze Cie tez zainteresowac | ||
![]() |
![]() |
![]() |
| Baghdad or Basketball court? | georgiańskie drzwi | Nie jestem Polką |





lut 19, 2012 @ 21:30:09
podoba mi się taka otwartość na innowacje proponowane tkance miejskiej, u nas pewnie skończyloby się woją młodzieżówek z różnych ugrupowań…
co do “weird but edible” – ciekawe co zaserwowali… ciaszteczka z szaranczy? kiszone sledzie? PORRIDGE?
lut 20, 2012 @ 23:32:05
pewnie tak jak sugerujesz śledzie, kiszona kapusta lub smalec
mar 06, 2012 @ 23:38:37
A ja byłem i oglądałem ale niestety smakować mogłem tylko dotykiem bo na diecie jestem
Były sery
mar 07, 2012 @ 07:17:04
Na przedpremierowym otwarciu mialy byc jakies specjalne smakolyki. PS widze ze masz naprawde silna wole
mar 07, 2012 @ 07:20:53
tamtejsze sery warte są grzechu, któryś z półokrągłych, smrodliwych bluchees’ów jest tak pyszny, ponieważ rozgniatając językiem pleśń o podniebienie czujesz jej chrupanie, ciężko to opisać ale doznania niesamowite, jak się jeszcze ma dla kontrastu kieliszek wina lub wermutu to już można tak siedzieć do końca grania owsiakowej oriestry
mar 07, 2012 @ 20:38:29
Czy my myślimy o tym samym dublinie Brulionmanie? Podaj namiary gdzie kupowales te piekne sery bo ja to raczej narzekam na dosc oganiczony wybor tychze
mar 07, 2012 @ 22:59:22
w soboty lub niedziele jest na Temple Barze organizowany hmmm… nazwałbym go “otwartym rynkiem spożywczym” gdy można kupić małże, suszi, kaczki, jelenie. czasem mniej słodycze domowej roboty a czsem odpustowe naleśniki. oczywiście warzywa, rzadziej ale tez sie trafiaja GRZYBY, prawdziwe grzyby, nie pieczarki oraz takie rarytasy jak dżemy, salsy czy domowe pieczywo. i pośrod tych wszystkch kramów jest najbidniej jeden stragan z seeeeerami i nabiałem, prowadził go Irol z rosyjskojęzyczną sprzedawczynią, trafisz tam po… powonieniu
Zwie się to chyba Temple Bar Meeting Sq lub Market Sq i akurat satelity ustrzeliły to miejsce w dniu marketu: http://tinyurl.com/7gtuvmb
mar 07, 2012 @ 23:56:39
Brulionman – możesz sobie przypomnieć czy to sobota czy niedziela? Chętnie popatrzyłbym na grzyby i sery
mar 08, 2012 @ 05:35:20
niestety z moją pamięcią jest jak z bikini – przedstawia wiele ale nie to co najważniejsze
trzeba zasięgnąć języka wśród dublińskich rezydentów, jeśli uda mi się dotrzeć do info to wrzucę tu ale pytajcie swoimi kanałami lub… wpadniejcie tam w sobotę i sprawa się wyjaśni
ps. nawet w przypadku braku bazaru w danym dniu po jednej stronie placu jest Narodowe Archiwum Fotografii (tacy odkrywcy jak Ty czy Mikasia znajdziecie tam np zdjecia dawnej kolei, samolotów i ulic Dublina czy zdjecia lotnicze Irlandii z IIWŚ) a po drugiej stronie Galeria Fotografii na piętrze z nieźle zaopatrzoną księgarnią fotograficzną na parterze (np. “Castles of Norhern Ireland” – album, w którym uchwycono współczesne brytyjskie komisariaty w NI, z ich okratowaniem i wyglądem fortyfikacji mającej odeprzeć atak z kosmosu), więc tak czy siak spacer będzie owocny
mar 07, 2012 @ 20:54:23
A byłaś w Superquinnie? Tam jest bardzo duży serów i smakować można.
mar 07, 2012 @ 21:10:32
eee, sery z superquinna. eee, ja myślałam o czymś wykwintniejszym typu http://www.fallonandbyrne.com/section/103
ja to z tych wymagających i nosem kręcących
mar 07, 2012 @ 22:15:44
W takie miejsca nawet nie zaglądam, za drogo
Miejsce wygląda ciekawie, ale teraz nie mogę nawet patrzeć na sery, znaczy nie wolno mi
Ale na przyszłość sobie zapiszę.