Mieszkając w Irlandii odkryłam ile osób angażuje się w akcje charytatywne. Przy okazji wszelkich maratonów, wyścigów i przeróżnych zawodów sportowych jak i zabaw odbywają się zbiórki na szczytne cele. Zbiórki te mają jednak inny charakter od tych znanych mi w Polsce. Osoba, która bierze udział w danej akcji np biegnie w maratonie, szuka sponsorów. W praktyce odbywa się to w ten sposób, że koleżanka informuje mnie, że biegnie w kobiecym mini maratonie i czy jej nie zasponsoruje. Daje się wtedy takiej osobie pieniądze, ona skrzętnie zapisuje kto i ile dał i zebraną kwotę przekazuje na daną akcję charytatywną. Sporo osób wykorzystuje zdobycze techniki do takich zbiórek. Kilka razy w pracy dostałam od różnych współpracowników maila z informacją, że będą biegli w maratonie, jechali na rowerze czy skakali na bungee dla akcji charytatywnej i zbierali pieniądze online. Dostawało się adres strony gdzie można było wpłacać pieniądze czyli sponsorować daną osobę. Widniały tam dane tej osoby, ile już uzbierała oraz oczywiście dane fundacji charytatywnej na którą zbierała.
Czasem te zbiórki przybierają bardziej komiczny charakter. Jakiś czas temu u mnie w pracy była zbiórka na walkę z rakiem. Nie szukano jednak tym razem chętnych do biegania czy pływania ale chętnych panów do ogolenia się. Jeden miał ogolić głowę, drugi wąsy (które zresztą specjalnie na tą okazję zapuścił) a trzeci …. nogi. Chętni panowie zgłosili się, reszta współpracowników w między czasie robiła zrzutkę na ich odważne wystąpienie czyli sponsorowała ich. Pojawiła się u nas w pracy fryzjerko-kosmetyczka, maszynką ogoliła głowę jednemu panu oraz wąsy drugiemu a trzeciemu nogi depilowała woskiem…. Można było sobie wyobrazić ile przy tym było śmiechu nas widzów i okrzyków bólu wydawanych przez depilowanego pana. U T. w pracy mieli raz miesiąc zapuszczania wąsów i większość panów je zapuszczała zbierając przy tym bodajże na leczenie raka prostaty. Mi osobiście bardziej podoba się taka forma zbiórek niż polskie zbieranie do puszek. Te irlandzkie akcje charytatywne sprawiają, że każdy o wiele bardziej się angażuje, zarówno sponsorujący i sponsorowani. A piszę o tym wszystkim teraz bo dowiedziałam się właśnie o kolejnej akcji charytatywnej, w ramach której ochotnicy zanurzają się na golasa w morzu lub oceanie (w zależności od miejsca akcji). Akcja nazywa się Dip in the Nip (click) i odbyła się po raz pierwszy w 2008 gdy to 180 osób wskakując do wody uzbierało 56 tysięcy euro. Jednak to co przyciągnęło moją uwagę to to że 26 lutego w Galway odbył się pierwszy damsko męski Dip in The Nip. Nie muszę chyba dodawać, że na golasa… Ponad 100 osób najpierw rozgrzewało się przy zumbie, potem nastąpiło odliczanie:
na jeden odwracamy się w stronę oceanu
na dwa zrzucamy szlafrok
na trzy biegniemy
Poniższy filmik jest z zeszłorocznego Dip in The Nip w Sligo (tylko kobiety)
| Moze Cie tez zainteresowac | ||
![]() |
![]() |
![]() |
| też jedzonko | boysband | ciut inny mostek |

























Najnowsze komentarze