Strona główna

How to be more Irish (than Irish themselves) …

2 komentarzy

Co kształtuje irlandzki charakter? Muzyka, bawarka, piegi, szczerość, ziemniaki, abrakebabra, craic?

Kilka podpowiedzi poniżej

Jak Szkoci walczyli z windą.. :)

6 komentarzy

Leniwie wracam do rzeczywistości po tygodniowym urlopie od (prawie) wszystkiego. :) Nadrabiam gazetowo internetowe zaległości. Czytając ciekawy artykuł na temat Szkocji pragnącej rozwodu z Wielką Brytanią (click) przypomniałam sobie fragment pewnego serialu komediowego pod tytułem Burnistoun. Serial, którego gwiazdami są czołowi szkoccy komicy osadzony jest w fikcyjnym szkockim miasteczku. Tym, którzy złapią bakcyla polecam pozostałe odcinki,  fragment poniżej jest tak zwanym “must”

Wesołego oglądania.

Moze Cie tez zainteresowac
Szpital dla lalek statek Jeanie ceny nieruchomości

Dzień Św. Patryka na świecie

3 komentarzy

O paradzie dublińskiej z okazji Dnia św. Patryka  czy też jak powiadają Irlandczycy Paddy’s Day, pisałam już kiedyś tutaj (click). Jednakże dzień ten świętowany jest również poza granicami Irlandii.

W wielu miastach Stanów Zjednoczonych odbywają się uliczne parady a irlandzkie puby przeżywają oblężenie i nagle każdy Amerykanin odkrywa w sobie choćby mały procent irlandzkich genów. Zresztą, podobno na całym świecie 80 milionów osób twierdzi, że ma irlandzkie korzenie.  Poza paradami, Amerykanie mają inne pomysły na celebrowanie 17 marca. W Chicago na kilka godzin farbują rzekę na zielono, fontanna przed Białym Domem również zmienia kolor na zielony tak jak również Empire State Building w Nowym Jorku.

Pośród innych znanych budowli i miejsc, które zazielenią się w tym dniu są Wodospady Niagara w Kanadzie czy London’s Eye w Anglii.

Oprócz widowiskowych sposobów świętowania, wiele krajów celebruje dzień patrona Irlandii poprzez parady oraz kilkudniowe i dłuższe tematyczne imprezy poświęcone Irlandii. I tak np we Florencji we Włoszech obchodzony jest tygodniowy festiwal Irlanda in Festa, a w Kuala Lumpur w Malezji mają zamiar świętować przez cały marzec. Wygląda na to że w niemal każdym kraju na świecie są potomkowie Irlandczyków i hucznie świętują ten dzień.

Największa parada odbywa się oczywiście w Nowym Jorku.  W Irlandii największa parada jest w Dublinie, za to na drugim miejscu pod względem liczby osób biorących udział w uroczystościach na zielonej wsypie jest miasto Downpatrick gdzie prawdopodobnie pochowany jest św. Patryk.

W tegorocznej dublińskiej paradzie mają podobno wziąć również udział Polacy i będą nawiązywać do Euro 2012. Ja tego nie zobaczę, nie będę szła na paradę z kilku powodów. Byłam raz i wystarczy – miasto jest pełne turystów. Pogoda zazwyczaj jest paskuda, albo zimno albo deszcz – każdy Dublińczyk powiada, że ocieplenie zawsze przychodzi po 17 marca. ;) A po trzecie – biorę annual leave i wyjeżdżam na tydzień :)

Po szczegóły tegorocznych obchodów Paddy’s Day odsyłam tutaj

A na koniec garść ciekawostek związanych z dniem św. Patryka:

  • codziennie wypijanych jest około 5,5 milionów pintów Guinnessa ale szacuje się, że w tym dniu na całym świecie wypija się około 13 milionów (można się również zadeklarować, że będzie się go piło i przy okazji pobijało światowy rekord by móc ogłosić ten dzień najbardziej przyjacielskim dniem na świecie tu (click)
  • pierwsza parada miała miejsce w Bostonie w 1736 roku a pierwsza w Dublinie dopiero w 1931 roku
  • 16 ministrów wybiera się na zagraniczne służbowe wojaże na dzień św. Patryka po to by promować Irlandię. Oczywiście większość społeczeństwa zmęczona recesją przyjmuje tą wiadomość z oburzeniem
  • miejscowość Dripsey w hrabstwie Cork miała najkrótszą paradę  – 23,4 metry pomiędzy dwoma pubami – The Weigh Inn a The Lee Valley.
  • dziś nad ranem gardai usunęli protestantów z Occupy Dame Street, którzy okupowali to miejsce od października. Względy bezpieczeństwa w trakcie zbliżającej się parady wzięły górę
  • w marcu wszędzie można kupić okolicznościowe koszulki typu “kiss me, I’m irish” itp no i w tym roku z tego pwodu  jest afera. Pewna amerykańska firma odzieżowa wypuściła linię ciuchów pod tytułem Drunk Vomiting Shamrock a w niej koszulki z napisem “kiss me i’m irish or drunk or whatever” i inne takie tym podobne ;)

Pozdrawiam i Happy Paddy’s Day.

 

Moze Cie tez zainteresowac
Japonia w Irlandii zamki na piasku ;) najromantyczniejszy irlandzki ogród

Bez ubranek w szczytnym celu

12 komentarzy

Mieszkając w Irlandii odkryłam ile osób angażuje się w akcje charytatywne. Przy okazji wszelkich maratonów, wyścigów  i przeróżnych zawodów sportowych jak i zabaw odbywają się zbiórki na szczytne cele. Zbiórki te mają jednak inny charakter od tych znanych mi w Polsce. Osoba, która bierze udział w danej akcji np biegnie w maratonie, szuka sponsorów. W praktyce odbywa się to w ten sposób, że koleżanka informuje mnie, że biegnie w kobiecym mini maratonie i czy jej nie zasponsoruje. Daje się wtedy takiej osobie pieniądze, ona skrzętnie zapisuje kto i ile dał i zebraną kwotę przekazuje na daną akcję charytatywną. Sporo osób wykorzystuje zdobycze techniki do takich zbiórek. Kilka razy w pracy dostałam od różnych współpracowników maila z informacją, że będą biegli w maratonie, jechali na rowerze czy skakali na bungee dla akcji charytatywnej i zbierali pieniądze online. Dostawało się adres strony gdzie można było wpłacać pieniądze czyli sponsorować daną osobę. Widniały tam dane tej osoby, ile już uzbierała oraz oczywiście dane fundacji charytatywnej na którą zbierała.

Czasem te zbiórki przybierają bardziej komiczny charakter. Jakiś czas temu u mnie w pracy była zbiórka na walkę z rakiem. Nie szukano jednak tym razem chętnych do biegania czy pływania ale chętnych panów do ogolenia się. Jeden miał ogolić głowę, drugi wąsy (które zresztą specjalnie na tą okazję zapuścił) a trzeci …. nogi. Chętni panowie zgłosili się, reszta współpracowników w między czasie robiła zrzutkę na ich odważne wystąpienie czyli sponsorowała ich. Pojawiła się u nas w pracy fryzjerko-kosmetyczka, maszynką ogoliła głowę jednemu panu oraz wąsy drugiemu a trzeciemu nogi depilowała woskiem…. Można było sobie wyobrazić ile przy tym było śmiechu nas widzów i okrzyków bólu wydawanych przez depilowanego pana.  U T. w pracy mieli raz miesiąc zapuszczania wąsów i większość panów je zapuszczała zbierając przy tym bodajże na leczenie raka prostaty. Mi osobiście bardziej podoba się taka forma zbiórek niż polskie zbieranie do puszek. Te irlandzkie akcje charytatywne sprawiają, że każdy o wiele bardziej się angażuje, zarówno sponsorujący i sponsorowani. A piszę o tym wszystkim teraz bo dowiedziałam się właśnie o kolejnej akcji charytatywnej, w ramach której ochotnicy zanurzają się na golasa w morzu lub oceanie (w zależności od miejsca akcji). Akcja nazywa się Dip in the Nip (click)  i odbyła się po raz pierwszy w 2008 gdy to 180 osób wskakując do wody uzbierało 56 tysięcy euro. Jednak to co przyciągnęło moją uwagę to to że 26 lutego w Galway odbył się pierwszy damsko męski Dip in The Nip. Nie muszę chyba dodawać, że na golasa… Ponad 100 osób najpierw rozgrzewało się przy zumbie, potem nastąpiło odliczanie:

na jeden odwracamy się w stronę oceanu

na dwa zrzucamy szlafrok

na trzy biegniemy

Poniższy filmik jest z zeszłorocznego Dip in The Nip w Sligo (tylko kobiety)

Moze Cie tez zainteresowac
też jedzonko boysband ciut inny mostek

Dublin – City of Science 2012

12 komentarzy

Dublin został ogłoszony miastem nauki  – City of Science 2012. Mimo, że najważniejsze naukowe wydarzenie (związane z nadaniem tego tytułu) czyli Euroscience Open Forum odbędzie się w lipcu, stolica jak i inne irlandzkie miasta  proponują wiele atrakcji przez cały rok. Nie wszystkie zaplanowane imprezy kojarzą się z nauką. Wśród wydarzeń wymienia się wystawy fotografii i sztuki, przedstawienia teatralne, festiwale filmowe, tematyczne wycieczki, wystąpienia uliczne, debaty, konferencje, eksperymenty, a nawet pokaz mody. I tak na przykład w ramach obchodów tegorocznego święta Św. Patryka będzie nawiązanie do Dublin City of Science. Kolejnym przykładem może być naukowy rodzinny Festival Treasure Hunt, który zaplanowany jest na majowy bank holiday.

Euroscience Open Forum odbędzie się w Convention Centre. Na forum ma się spotkać się około 5 tysięcy naukowców, przedsiębiorców, przedstawicieli rządów i mediów aby dyskutować o najważniejszych osiągnięciach naukowych Europy oraz o wyzwaniach jakie stoją przed nauka dotyczących energii, zmiany klimatu, żywności i zdrowia. Przewiduje się, że delegaci przybywający na forum wydadzą około 14 milionów euro co ma się między innymi przełożyć na dodatkowe 270 miejsc pracy w sektorze turystycznym.

Ponadto w tym roku w dniach 3-4 marca Dublin będzie szóstym na świecie gospodarzem międzynarodowej imprezy o nazwie HACK THE CITY. Już teraz można się rejestrować i zgłaszać swoje pomysły związane z usprawnieniem i ulepszeniem życia w stolicy. Spotkają się wtedy naukowcy, inżynierowie, projektanci oraz wszyscy ci, którzy chcieliby podyskutować lub wziąć udział w tematycznych warsztatach. Chętni w zaangażowanie się w to przedsięwzięcie mogą na wszelki wypadek wziąć ze sobą pidżamę i szczoteczkę do zębów.. można zostać na noc i dalej debatować lub też po prostu kimnąć się gdzieś na miejscu, żeby skoro świt być gotowym do dalszej dyskusji. ;)

Oczywiście wiele będzie się działo w Science Gallery do której sama lubię chodzić. Aktualnie galeria chwali się świeżo co otwartą wystawą pod tytułem EDIBLE: THE TASTE OF THINGS TO COME. Kolega w pracy przysłał mi nawet zaproszenie na przedpremierowe otwarcie. Podobno między innymi mieli częstować jakimś (i tu cytat za kolegą)  very wierd but edible stuff. Nie poszłam jednak i teraz trochę żałuję – miałabym może jakiś ciekawy przepis do podzielenia się ;)

Więcej na temat Dublin City of Science też tu (click)

Moze Cie tez zainteresowac
Baghdad or Basketball court? georgiańskie drzwi Nie jestem Polką

Starsze wpisy