Strona główna

Doe Castle

1 komentarz

Zamek Doe położony jest w pobliżu wioski Creeslough. Zamek został zbudowany w XVI wieku na siedzibę szkockiego rodu Mac Sweeney. Nie zobaczymy jednak jak wyglądał w swym stanie pierwotnym gdyż został odrestaurowany w 1800 roku. Właściciele Doe Castle zmieniali się często aż do początków XX wieku gdy to budowla przeszła pod kuratelę Urządu Robót Publicznych. Zamek ma dość barwną historię, ale warto go odwiedzić przede wszystkim ze względu na jego malownicze polożenie – wznosi się na małym półwyspie zwanym Cannon Point, i zwrócony jest w stronę Zatoki Sheephaven. Trudny do sforsowania mur obronny jak również morze otaczające zamek z trzech stron uczyniło z zamku jedną ze znaczących fortyfikacji Donegal.

Jak przystało na wiekowy zamek i z tym miejscem związana jest romantyczna legenda w stylu Romea i Julii. Aileen MacSweeney zakochała się z wzjemnością w Turlough O’Boyle, jednakże obydwie rodziny nienawidziły się. Gdy ojciec Aileen dowiedział się o uczuciu łączącym młodych, uwięził Aileen na szczycie wieży. Turlough zaczął łowić ryby w pobliskiej rzece Lackagh z nadzieją zobaczenia Aileen na wieży. Pewnego dnia MacSweeny pojmał zakochanego młodzieńca i zabił. Gdy następnego dnia Aileen zobaczyła przez okno martwego Turlougha, rzuciła się z wieży. Dziś można podobno zobaczyć duchy kochanków wiosłujących po rzece Lackagh.



Moze Cie tez zainteresowac
Kanary kulinarnie Hurling Newgrange

Park Narodowy Glenveagh

Dodaj komentarz

Park narodowy Glenveagh leży w pólnocno zachodniej części Donegal, obejmuje teren gór Derryveagh oraz jezioro Beagh (Lough Beagh) W samym centrum parku nad jeziorem znajduje się zamek Glenveagh – w tej pięknej scenerii wygląda jak z bajki. W parku znajdują się kolorowe ogrody bogate w egzotyczną roślinność oraz najliczniejsze w Irlandii stado jeleni  - mimo, że całkowicie dzikie, 40 kilometrowy płot chroni je przed wydostaniem się z parku.

Park to ponad 16 tys hektarów lasów, wrzosowisk, gór i jezior a więc wspaniałe miejsce dla entuzjastów świeżego powietrza, natury, spokoju i ciszy. Park można „zwiedzać” samodzielnie lub z przewodnikiem korzystając ze sporej liczby ścieżek i szlaków.

Do serca parku – zamku od bramy wjazdowej prowadzi asfaltowa droga (może 2 kilometrowa). Można się nią przejść a można podjechać shuttle busem (płatny). My twardowo stwierdziliśmy, że shuttle busy nie dla nas (mamy też takie podwożące nas z darta do parku biznesowego w którym pracujemy i nie zawsze z niego korzystamy) i postanowiliśmy się przespacerować. Naprawdę warto, idąc wzdłuż jeziora można podziwiać panoramę no a widok zamku  wyłaniającego się po którymś tam zakręcie jest naprawdę malowniczy i zaskakujący. Jednak w drodze powrotnej skusiliśmy się na shuttle bus bo byliśmy dosyć zmęczeni. Wyprawa do zamku i parku może być całodniową wycieczką, którą zdecydowanie polecam tym bardziej że park jest czynny przez cały rok, siedem dni w tygodniu.


View Larger Map
Moze Cie tez zainteresowac
Pałac Downhill Howth Jezioro Caragh

góra Ben Bulben

Dodaj komentarz

Nie wszystkie nasze podróże miały takie zakończenie jak planowaliśmy. Tomek gdzieś kiedyś zobaczył zdjęcie masywu Ben Bulben i zaskoczony jego rzeźbą, postanowił iż górę tą musimy zobaczyć. Okazja nadarzyła się gdy pojechaliśmy podziwiać urwiska Slieve League. Nocowaliśmy w Killybegs, a następnie wyruszyliśmy w podróż w kierunku wyspy Achill. Po drodze chcieliśmy się zatrzymać w Sligo oraz właśnie podjechać do góry Ben Bulben.

Ben Bulben, łańcuch gór Darty, to ukochana góra Williama Butlera Yeatsa (irlandzkiego poety i dramatopisarza).

„…kiedy chłopiec, z wędkami i muchą

Czy skromniej bo z robakiem szedłem na Ben Bulben

I dzień długi jak życie, był przede mną cały..”

Góra ta wygląda bardzo dostojnie i jest widoczna w promieniu wielu kilometrów. Wierzchołek góry jest płaski, ale prowadzą do niego strome, mocno wybrużdżone urwiska. Chcieliśmy podjechać do niej jak najbliżej i kto wie, może się na nią wspiąć. Jechaliśmy w jej kierunku jakąś wąską dróżką, gdy nagle auto wyraźnie podskoczyło i zgrzytnęło. Zatrzymaliśmy się, wyszliśmy z samochodu aby zobaczyć że złapaliśmy gumę w dwóch kołach naraz. Milusio, na dodatek była to niedziela a dzień po niej Bank Holiday, wiedzieliśmy więc że może być krucho ze znalezieniem warsztatu. Na szczęście nieopodal, przy drodze głównej była przydrożna restauracja. Zjechaliśmy tam i obdzwoniliśmy wszystkich okolicznych mechaników. Koła zostały w końcu wymienione a bilans był następujący:

- stracone 4h a w tym dzwonienie, czekanie, jazda do warsztatu i naprawa kół

- przejażdżka lawetą

- 200 euro

- zrezygnowanie z planów zobaczenia Sligo oraz Ben Bulbena

- wspomnienia: bezcenne


View Larger Map
Moze Cie tez zainteresowac
Tara Paryż Horn Head

Urwiska Slieve League

2 komentarzy

Kolejnym pięknym ale niezbyt znanym miejscem są urwiska zwane Slieve League (czyli Szare Góry). Wiedzie do nich stroma, kręta droga, po której jazda i widoki są już niesamowitą zapowiedzią do uczty dla ducha jaka czeka nas po dotarciu do klifów. Ale po kolei. My do Slieve League jechaliśmy od strony uroczego miasteczka portowego Killybegs.
Minęliśmy po drodze kilka plaż oznaczonych „niebieską flagą”. To program dzięki któremu plaże są oceniane pod względem czystości, bezpieczeństwa, środowiska naturalnego itp. i najlepsze dostają znaczek Niebieskiej Flagi. Widząc te piękne piaszczyste plaże aż chciałoby się pójść popływać…gdyby nie pogoda. No tak, ale pogoda była wtedy piękna – 25 stopni, słonecznie i nie padało. To był fenomen takich kilku dni w Irlandii i nawet najstarszy na wyspie Paddy nie pamiętał takiej pogody. Mimo wszystko wody Atlantyku wydają się za zimne na kąpiele morskie.


Pete McCarthy, autor fantastycznej książki o Irlandii, „Bar McCarthy’ego” stwierdził że pogoda w Irlandii jest przekleństwem ale i błogosławieństwem dla tej wyspy. Błogosławieństwem gdyż dzięki niej, Irlandia wciąż jest piękna i dziewicza a nie zadeptana i umęczona przez hordy turystów. W chwilach gdy podziwiam piękno natury irlandzkiej i gdy towarzyszy temu słoneczne niebo, zawsze przypominają mi się te słowa McCarthy’ego.

Do urwisk Slieve League można podjechać na parking położony zaraz przy nich – ale to żadna frajda. My zaparkowaliśmy przed wjazdem na drogę do urwisk i przeszliśmy się. Warto było – widoki nieziemskie, przepiękne, zielone urwiska malowniczo wpadające do Atlantyku. Po urwiskach wesoło hasają sobie owieczki. Droga jest kręta i wietrzna. Mijamy jeziorko, zrujnowaną napoleońską wieżę strażniczą wystawioną w najbardziej niebezpiecznym miejscu.

Po którymś z kolei zakręcie naszym oczom ukazują się kolorowe urwiska Slieve League, mienią się kolorem czarnym, brązowym i pomarańczowym. Osiągają 600 metrów wysokości i przytłaczają ogromem. U podnóża urwisk, fale Atlantyku rozbijają się o skały wystające z oceanu. Z wysokości na której jesteśmy te fale wydają się tylko nic nie groźnymi bryzami. Dopiero przez lornetkę lub zoom aparatu widać że są to wielkie fale i ogrom klifów robi wtedy jeszcze większe wrażenie. Urwiska Slieve League to podobno najwyższe tego typu klify w Europie. Nie lada wyzwaniem jest dróżka, która grzbietem klifów prowadzi na ich wierzchołek. Dróżka ta nazwana jest One Man’s Path (Ścieżka Jednego Człowieka) gdyż miejscami ma szerokość 60 cm. Nie wolno nią iść gdy jest bardzo wietrznie lub mokro. Warunki pogodowe były idealne ale ja miałam zawroty głowy od samego spoglądania na nią. Wrażeń starczyło mi na długo i zdecydowanie wolałam wrócić spacerkiem do samochodu, spoglądając na wesołe owieczki niż wdrapywać się na te groźne klify.


View Larger Map

Więcej moich zdjęć Slieve League tutaj

Moze Cie tez zainteresowac
wyspa Achill wisząca kładka The craic

półwysep Horn Head

Dodaj komentarz

Kilka miesięcy temu, zanim zaczęłam prowadzić blog, odwiedzili nas moi rodzice i chcąc im pokazać jak najwięcej zrobiliśmy sobie niezłe Tour de Irlandia. Byliśmy w wielu cudownych miejscach a jednym z nich jest Horn Headpółwysep w hrabstwie Donegal.

Widoki  jedne z najbardziej spektakularnych w Irlandii. Klify półwyspu osiągają wysokość 180 metrów i wpadają do Atlantyku. Patrząc na te klify ma się wrażenie że one właśnie wpadły i ze będą się zanurzać coraz bardziej i trzeba zwiewać bo Atlantyk nas pochłonie. Będąc na plaży człowiek tak naprawdę nie wie co to ocean – ot woda wszędzie. Widząc ocean z wysokości 180 metrowych klifów człowiek staje oko w oko z ogromem wody. Woda jest wszędzie i nawet widać zaokrąglenie kuli ziemskiej – to wszystko dzięki perspektywie tych 180 metrów. (zdjęcia tego tak nie oddają bo granica między niebem a oceanem się zaciera). Człowiek się czuje taki malutki i zaczyna się bać że go zaraz ten żywioł pochłonie. W czasie sztormu spienione fale oceanu podobno sięgają nawet do połowy klifów (czyli na wysokość90 metrów) a odgłos tych uderzeń można słyszeć z odległości 15 km. Nie chciałbym być na tych klifach w czasie załamania pogody. Jest mnóstwo ścieżek blisko granic klifów i wiele osób zginęło spadając z tych ścieżek. Mimo, że pogoda była świetna, ja nie miałam odwagi zaglądać zbyt daleko..


View Larger Map
Moze Cie tez zainteresowac
Roque Nublo Inishmore ZIma w Dublinie