Galway Girl

…And I ask you, friend, what’s a fella to do
‚Cause her hair was black and her eyes were blue
So I took her hand and I gave her a twirl
And I lost my heart to a Galway girl…


27-28.08.2009 miałam służbowy wyjazd do Galway. O tym co tam robiłam służbowo nie będę nudzić choć i też było wesoło i można by niezłą książkę o tym napisać. Ale na blogu nie o tym😉
28.08 to był piątek i zamiast wracać do Dublina postanowiliśmy że Tomek do mnie dojedzie wieczorem po pracy i sobotę spędzimy w Galway. Przez Galway przejeżdżaliśmy już kiedyś jadąc z Inishmore (największej z wysp Aran ), jednak nie mieliśmy wtedy czasu go zwiedzić.

Irlandczycy, gdy skarżę się na pogodę w Dublinie, mówią mi że to w sumie jeszcze nic bo zachodnie wybrzeże czyli np. Galway to jest dopiero extreme! W sumie nie ma się co dziwić, gdyż Irlandia Zachodnia to pierwszy stały ląd dla wiatrów pędzących znad Atlantyku.
Już w czwartek po kilku godzinach w Galway, napisałam esemesa do Tomka „ten kto nie był w Galway nie wie co to prawdziwa irlandzka pogoda”. Co pół godziny całkowita zmiana pogody. Deszcz, ale taki jakby wiadrami polewano, po czym piękne czyste niebo i słonko. Jedyne co było stałe to okropny wiatr. W takim Galway nie ma najmniejszego sensu robić sobie ładnej fryzury przed wyjściem z domu.

Galway jest zwane „Miastem Czternastu Plemion” które „rządziły” Galway przez kilka wieków. (The City of the Tribes).
Dla mnie Galway to miasto muzyki i wiatru oraz irlandzkiej otwartości. Na każdym kroku na głównych deptakach jest bardzo dużo ludzi śpiewających, grających itp. I do tego dość często mają głośniki i grają na tych gitarach elektrycznych o 10 w nocy i nikomu to nie przeszkadza.


Otwartość mieszkańców Gaillimh objawiła się np wtedy gdy: staliśmy przed restauracją czytając menu, podszedł do nas miejscowy po kilku głębszych i powiedział że ta restauracja podniosła ceny i jest za droga oraz powiedział nam gdzie mamy szukać tańszej. A gdy mój szef zgubił portfel w jakimś pubie, na drugi dzień barmanka z jednego z pubów zadzwoniła z informacją że znalazła portfel – wizytówka szefa była w portfelu.

Pochodziliśmy z Tomkiem po Galway – ścisłym centrum oraz wzdłuż kanału w górę miast i z powrotem wzdłuż rzeki w dół miasta. Był to bardzo piękny spacer, urokliwe, spokojne miejsca i z powrotem do ścisłego centrum pełnego pubów i gwaru. Życie w Galway koncentruje się na kilku ulicach i tam też jest skoncentrowane jego piękno.

Oczywiście zawitaliśmy również do dzielnicy Claddagh zlokalizowanej nad ujściem rzeki Corrib do zatoki.


Swoją sławę i popularność dzielnica ta zawdzięcza pierścieniowi Claddagh. To tradycyjny pierścień irlandzki, wręczany na dowód przyjaźni, lub noszony jako pierścionek zaręczynowy bądź też obrączka.
(przedstawia dwie dłonie, trzymające serce w koronie. Serce ma symbolizować miłość, dłonie – przyjaźń, a korona – lojalność).

pierścień Claddagh (nie nasze zdjęcie)

.

.

.

.

.

.

Aaa i jeszcze kilka zdań o podróży powrotnej. Jako że ostatni pociąg powrotny z Galway do Dublina był o godz 15.05 (tak, to prawda) wracaliśmy wieczornym autobusem który jedzie bez przystanków do Dublina. Pierwsze pół godziny pan kierowca jadł wszystkie zapasy zimowe jakie miał ze sobą: kanapki, wafelki oraz pił napój z butelki. Kierował przy tym za pomocą łokci. My w tym czasie z Tomkiem obserwowaliśmy czujnie drogę na wszelki wypadek.😉 Miarka się przebrała gdy pan kierowca zaczął pisać esemesa. W tym momencie niestety musiałam zareagować.😉 Zaproponowałam mu że napiszę tego esemesa za niego a on w tym czasie może zająć się prowadzeniem autobusu. Cóż, nie skorzystał z propozycji, ale za to przestał esemesować a zaczął dzwonić (na szczęście miał zestaw głośnomówiący). Przez kolejne 2h obdzwonił wszystkich znajomych a ja dowiedziałam się co Katy powiedziała stojąc przy zlewie w kuchni oraz co Seamus zrobił gdy wypił drugie piwo w środę. Tak… zdecydowanie wyprawa do Galway była bardzo ciekawa😉

Tytuł tego wpisu to tak naprawdę tytuł mojej ulubionej irlandzkiej piosenki, podaję linka do niej na YouTube. Gorąco polecam, radosna piosenka na zły dzień, niepogodę jak i śmiech Galway Girl by Sharon Shannon and Mundy


.

Więcej zdjeć z Galway tutaj

Moze Cie tez zainteresowac
Groby korytarzowe Jazz w Cork Limerick nocą

4 uwagi do wpisu “Galway Girl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s