góra Ben Bulben

Nie wszystkie nasze podróże miały takie zakończenie jak planowaliśmy. Tomek gdzieś kiedyś zobaczył zdjęcie masywu Ben Bulben i zaskoczony jego rzeźbą, postanowił iż górę tą musimy zobaczyć. Okazja nadarzyła się gdy pojechaliśmy podziwiać urwiska Slieve League. Nocowaliśmy w Killybegs, a następnie wyruszyliśmy w podróż w kierunku wyspy Achill. Po drodze chcieliśmy się zatrzymać w Sligo oraz właśnie podjechać do góry Ben Bulben.

Ben Bulben, łańcuch gór Darty, to ukochana góra Williama Butlera Yeatsa (irlandzkiego poety i dramatopisarza).

„…kiedy chłopiec, z wędkami i muchą

Czy skromniej bo z robakiem szedłem na Ben Bulben

I dzień długi jak życie, był przede mną cały..”

Góra ta wygląda bardzo dostojnie i jest widoczna w promieniu wielu kilometrów. Wierzchołek góry jest płaski, ale prowadzą do niego strome, mocno wybrużdżone urwiska. Chcieliśmy podjechać do niej jak najbliżej i kto wie, może się na nią wspiąć. Jechaliśmy w jej kierunku jakąś wąską dróżką, gdy nagle auto wyraźnie podskoczyło i zgrzytnęło. Zatrzymaliśmy się, wyszliśmy z samochodu aby zobaczyć że złapaliśmy gumę w dwóch kołach naraz. Milusio, na dodatek była to niedziela a dzień po niej Bank Holiday, wiedzieliśmy więc że może być krucho ze znalezieniem warsztatu. Na szczęście nieopodal, przy drodze głównej była przydrożna restauracja. Zjechaliśmy tam i obdzwoniliśmy wszystkich okolicznych mechaników. Koła zostały w końcu wymienione a bilans był następujący:

– stracone 4h a w tym dzwonienie, czekanie, jazda do warsztatu i naprawa kół

przejażdżka lawetą

– 200 euro

– zrezygnowanie z planów zobaczenia Sligo oraz Ben Bulbena

– wspomnienia: bezcenne

Moze Cie tez zainteresowac
Tara Paryż Horn Head

29 uwag do wpisu “góra Ben Bulben

  1. No, nieciekawe doświadczenie i pewnie bez nerwów się nie obeszło. Są takie spraje, które pompują i jednocześnie sklejają tymczasowo przebitą oponę. Druga się wymienia i jakoś to leci. Spraj kosztuje z 10 euro i chyba nawet w Tesco go widziałem. Pamiętam moją pierwszą wycieczkę z klientami, 4 dni na zachodzie, Donegal i północna. Zaczęło się nieźle, bo już po 100 km poszła mi pompa wodna. Długo czekaliśmy na zastępcze auto, Siedzieliśmy kilka godzin na stacji benzynowej w Tyrrellspass az się okazało, że po zastępcze auto trzeba pojechać autobusem, bo w niedzielę nikomu się nie chce mi go przywieźć🙂 Moi klienci byli wyluzowani, po zastępczy samochód pojechaliśmy do Mullingaru i reszta wycieczki była już absolutnie wzorowa i niezapomniana. Przynajmniej dla mnie🙂

  2. Takie rzeczy niestety się zdarzają. Ja jadąc gdzieś dalej od domu zawsze mam w podświadomości tego cykora, że coś z autem może się stać. Niby jest sprawne i wszystko z nim oki, ale nigdy nic nie wiadomo co człowieka może spotkać na przykład na zapomnianej dróżce gdzieś na Achill… Oby jak najmniej tego typu niespodzianek. A Ben Bulbena też muszę kiedyś przyatakować, bo jest zjawiskowy.
    pozdrówka!😉

  3. Czyli byliście w moich stronach. Klif Slieve League piękny przy dobrej pogodzie, mam nadzieję, że taką mieliście. Nie jeżdżę często do Sligo, ale jeśli już, też mnie ta góra zachwyca swoją linią kapelusza. Trochę jak z Małego Księcia (której to książki nota bene nie lubię, ale mi się kojarzy dobrzy akurat kształt kapelusza tam).
    Niezłe mieliście zawirowania. Dobrze, że nieszczęścia trójkami nie chodzą

    • byliśmy Kasiu ale dawno temu. To wpis sprzed trzech lat a sama wycieczka miała miejsce jakieś 4 lata temu. Moi rodzice przyjechali wtedy i zrobiliśmy im Tour de Irlandia. Na Slieve League mieliśmy fantastyczną pogodą, zresztą przez cały ich pobyt. Pamiętasz może takie lato gdy około tygodnia było upałów (ponad 20 stopni) i ani kropli deszczu? To właśnie wtedy było. Rodzice wrócili do polski opaleni a w międzyczasie musieli tu iść na zakupy bo mieli po dwa tiszerty ze sobą oraz pełną torbę ubrań przeciwdeszczowych.
      PS> Fajne porównanie do kapelusza / węża🙂

  4. a my dla odmiany na te nasze wycieczki, przezornie kupiliśmy nowe opony i jakoś nam się udało, tfu tfu, bo weekend znowu się wybieramy

    to właśnie w objeździe Sligo zwiedzaliśmy kurchany, tam jest największe skupisko megalitycznych grobowców, chociaż droga nie zawsze jest dobrze oznakowana – niestety

  5. i oczywiście Wam współczuję😦 niedaleko jest malownicza dolina z wodospadem w dolinie Yeatsa🙂 no i warto w Drumcliff podjechać pod cemntarz, z widokiem na BenBulbena, gdzie leży Yeats i obok jest jedna z wieżyczek, które tak lubisz, no urocze miejsca, jestem zakochana w Sligo :**

      • oczywiście przez to wspinanie się do kurchanów, spóźniliśmy się do Drumcliff i kościół był już zamknięty, tak samo wejście do zamku w Mullaghamore, ale założyliśmy, że to jest pierwszy raz i orientacyjny, poza tym dzień ma określony czas, a wcześniej był zamek w Roscommon i klasztor w Boyle, nie da się wszystkiego zobaczyć w jeden dzień, to trzeba rozłyć i już

        a tu masz na zachętę

        my jak byliśmy, było spokojnie – niestety

    • Sligo też mi się marzy na dłużej a nie takie liźniecia jak do tej pory. Ale na te wszystkie miejsca, które są daleko od Dublina trzeba mieć więcj czasu niż tylko weekend. Kiedyś…🙂

  6. oczywiście wszyscy sie przekrzykiwaliśmy, bo tam co chwile był kierunkowskaz na coś, z połowy rezygnowalismy, a jeszcze w drodze powrotnej chciałam zamek zaliczyć jeden, ale wyruszyliśmy z nad oceanu już o zachodzi, oczywiscie wpadając z drogi na małe zmenatrzysko megalityczne, dosłownie z parkingu kilka metrów

    Kasiu, Sligo jest obłędną krainą

    a jeszcze jak zwiedzają ją tacy wariaci jak ja i mój mąż🙂

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s