W Irlandii krócej i wydajniej? :)

Polacy pracujący w Irlandii chwalą sobie to, że pracują w godzinach swojej pracy.  Masło maślane? No niezupełnie. Wielu moich znajomych (oraz ja sama) pamięta jak w Polsce pracowali po godzinach, oczywiście za darmo i to dlatego, że szef tak chciał albo było to mile widziane. Ja pamiętam scenkę z pewnego miejsca pracy w Polsce, gdy mając być w danym dniu w pracy do 17.00 i wychodząc po 18.00 powiedziałam do szefowej „do widzenia” w odpowiedzi usłyszałam „pani już idzie do domu, pani Kasiu?”

Pamiętam też, gdy pierwszy raz w Irlandii potrzebowałam wyjść z pracy wcześniej. Po różnych doświadczeniach z Polski, układałam sobie jak będę się tłumaczyć szefowi prosząc go o to by pozwolił mi się urwać z pracy. Moja rozmowa wyglądał mniej więcej tak:

Ja:  can i leave early today because..

J: Of course you can

Cholera, szef przerwał mi w połowie zdania. Co więcej, przerwał mi na samym początku mojego przemyślanego i przygotowanego wywodu gdzie miałam się tłumaczyć po co, na co, dlaczego i jakie widzę możliwości odwdzięczenia się. A okazało się, że mój szef uznaje, że skoro proszę o to aby wyjść wcześniej to widocznie mam powód a on nie ma powodu aby mnie podejrzewać o jakieś niecne zamiary. Fajnie co? Człowiek przyzwyczaja się do dobrych warunków pracy. No właśnie czy one są naprawdę dobre czy po prostu normalne?

Z drugiej strony, jak słyszę o znajomych w Polsce którzy kończą pracę o 15.30 to im trochę zazdroszczę. Gdy pomyślę, że jest to kosztem tego, że nie mają przerwy na lunch to już im nie zazdroszczę. Tak się przyzwyczaiłam do przerwy na lunch (lub też w dupie mi się poprzewracało) że nie wyobrażam sobie aby ktoś ode mnie oczekiwał, że będę pracować non-stop bez przerwy na lunch i / lub krótki spacer w ciągu dnia. Według niedawnego badania  UK Office of National Statistics okazuje się, że Irlandia ma jeden z najkrótszych tygodni pracy w Unii Europejskiej. Dla osób pracujących na cały etat wynosi on 39,7h a średnia (czyli dla osób pracujących na cały etat i pół etatu lub inne cząstkowe etatu) wynosi on 35h. W Polsce natomiast dane te wyglądają odpowiednio 42,2h oraz  40,6h. Hmm, tylko że w Grecji np. 43,7h oraz 42,2h. Jak zwykle w tym przypadku trzeba spojrzeć na produktywność. W tym celu spojrzałam na dane z Eurostatu. Pod tym względem, Irlandia plasuje się na piątym miejscu w Europie. Polska wypadła naprawdę źle (produktywnie spędzony czas w pracy Polaków wynosi 54% a Irlandczyków 125%). Polacy znaleźli się na 25 miejscu… nawet za Grecją (tylko Litwini i Rumuni wypadali gorzej od nas). Czemu Polscy pracownicy z tak fatalnym wynikami produktywności, za granicą mają reputację pracowitych, dokładnych i wszechstronnych. Jakie wnioski z tych danych statystycznych teraz można wyciągnąć? Interpretację pozostawiam otwartą dla każdego…

PS. Zdjęcie lunch w parku zostało zrobione przeze mnie, pozostałe dwa zdjęcia są z flicker.com

Moze Cie tez zainteresowac
Occupy Dame Street Irlandia okiem Polaka – plusy Nie jestem Polką..

12 uwag do wpisu “W Irlandii krócej i wydajniej? :)

  1. Jaka płaca taka praca…

    W Polsce statystyczny informatyk zarabia kilka, góra kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie (brutto). Tutaj przy odrobinie wysiłku (ale bez przesady) nie jest niczym niezwykłym zarabianie na poziomie 200-250€ na rękę DZIENNIE. To o czym my tu mówimy…

    Całkiem inna sprawa to kultura i podejście do człowieka. W Polsce wyciska się każdą minutę produktywności (pozornej, jak widać z przytaczanych przez Ciebie statystyk), a tutaj jest w pracy taka atmosfera, że aż się chce pracować.

    • to prawda i nawet sick leaveów tutaj mnie mimo, że nie trzeba iść do lekarza po zwolnienie przez pierwsze trzy dni. Czy wniosek taki, że tak tu dobrze że nic tylko ludzie wydajnie pracują i na lewe chorobowe nie chodzą? Kurcze brzmi trochę zbyt utopijnie🙂 ale może prawdziwie?🙂

  2. Produktywność to bynajmniej nie jest czas spędzony w pracy, czy tym bardziej nasz wysiłek, ale to nic innego jak ilość wytwarzanych sztuk na godzinę,a ponieważ w polsce wszystkie fabryki posiadają stary i mało wydajny sprzęt to i produktywność nasza jest niska w stosunku do irlandii, która posiada bardzo dużo nowoczesnych maszyn.

    Pzdr
    Tomasz

    http://Www.firmawirlandii.pl

    • coś w tym jest…ale pamiętam jak kiedyś czytałam wywiad z Polakiem, który założył swoją cukiernię w Dublinie. Mówił, że w pierwszym dniu swojej pracy w irlandzkiej cukierni poproszono go o zrobienie sernika. Przez cały czas gdy przygotowywał ten sernik, jego szef się przyglądał. Po tym jak sernik był gotowy, szef go spróbował i powiedział że sernik może i dobry ale za długo trwa jego przygotowanie. Okazało się, że wszystkie ciasta są robione z półproduktów a w sumie z takich gotowców. Czy to oznacza, że wysoka produktywność wcale nie idzie w parze z jakością?

    • Z tą produktywnością to różnie bywa. Owszem w branżach stricte produkcyjnych można próbować mierzyć wydajność jako ilość sztuk / kilogramow na minutę / dzień etc. (plus, być może, kontrola jakości). Jednak w działce IT (a w szczególności w analityce na dużych, złożonych zbiorach danych biznesowych) pomiar wydajności jest niezwykle trudny. Czasem wyliczenie jakiegoś KPI może analitykowi zająć godzinę, a czasem dwa tygodnie. Albo taki programista – jeden napisze w piętnastu liniach kodu to, co drugiemu zajmie siedemdziesiąt linii – i to jeszcze okaże się, że te 15 linii działa szybciej i lepiej. Z kolei po dwóch latach może się okazać, że tamte 70 linii były lepiej udokumentowane i zgodne z normami. I tak dalej i tak dalej. Nie ma reguły…

      Mimo wszystko, mój prywatny wniosek z obserwacji różnych środowisk zawodowych zarówno w Irlandii jak i w Polsce pokazuje jednoznacznie, że 1) tutaj się zarabia lepiej w stosunu do kosztów życia (niezależnie od zawodu i widełek wynagrodzenia) oraz 2) irlandcy pracodawcy lepiej traktują pracowników niż ich polscy odpowiednicy.

      I, mimo problemów sekora bankowego, rosnących podatków i kosztów życia, Irlandia nadal jest sto lat do przodu względem Kraju Orła. Wiele wody musi upłynąć w Liffey żeby się to zmienilo. Moim zdaniem jedyna poważniejsza wada tego kraju jest taka, że prawie połowa rocznego budżetu idzie na dopłaty do opieki społecznej, a ludzie to bezczelnie wykorzystują. I, niestety, ciężko to zmienić, bo każdy polityk chce zadowolić elektorat, a zabierając z socjalu podcina się własną gałąź…

      • Twoje dwa wnioski są od dawna i moimi wnioskami.🙂 Ale chyba każdy Polak w Irlandii doszedł do tych wniosków dość szybko. Zadziwia mnie nieustanie (a szczególnie po każdej wizycie w Polsce)jak można sobie tu na wiele pozwolić a na jak mało w Polsce za tą samą pracę. Natomiast jeśli chodzi o pomoc socjalną i rozdawanie pieniędzy na prawo i lewo to Polska nie lepsza. To Polska właśnie ma najwięcej młodych emerytów oraz potężnie rosnącą liczbę rencistów. To w Polsce podatnicy utrzymują „rolników” mających krowę i kawałeczek ogródka. O zawodach uprzywilejowanych odchodzących na emeryturę po kilkunastu latach pracy czy sędziach nie płacących ZUSu itp nie wspomnę😦

  3. Przydałoby się w Polsce publiczne referendum odnośnie sędziów nie płacących ZUS-u, podobne do ostatniego referendum w Irlandii w sprawie potencjalnych obniżek sędzinych pensji. Ale to off-topic🙂

    • oj przydałoby się i to nie tylko odnośnie sędziów, tylko KRUSów i innych tego typu wariacji.🙂 Myślę, że sporo osób nie zdaje sobie sprawy, że są takie uprzywilejowane zawody.

  4. „Zarobieni” są dzisiaj wszyscy…odwiedzając polskie wsie widuję takie oto scenki🙂
    I tak jest prowincjonalnej Polsce…bo do pracy trzeba za grosze dojechać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s