Z cyklu czym się różnimy – dresiki

Pierwszą „modową” różnicą jaka rzuciła mi się w oczy zaraz po przyjeździe do Irlandii była ilość osób noszących dresy. I nie, nie chodziłam wtedy od siłowni do siłowni, tych ludzi widziałam na ulicach, w sklepach i w darcie. Wiem, że noszenie dresów jest wygodne ale ja nigdy w Polsce  nie wyszłam z domu w dresach. W Irlandii, wyjdę w dresach do pobliskiego sklepu po chleb na przykład a to i tak nie zawsze, jakieś takie przyzwyczajenie z Polski zakorzenione, że nie wypada się tak pokazywać ludziom na oczy.  No właśnie, bo nie można generalizować, że wszyscy Irlandczycy chodzą ubrani w dresy. Zazwyczaj ci ubrani w dresy i adidasy mają charakterystyczny dubliński akcent (nie mylić z akcentem D4) i często niestety są określani mianem scumbagów lub knackersów. Do dresów, dziewczyny obowiązkowo mają mocny makijaż i kolorystycznie dobrane torebki. Mężczyźni, zazwyczaj sygnety lub / i  bransolety. Mniej więcej te same osoby (raczej płci żeńskiej) promują modę na chodzenie w pidżamach. Osoby z poza tzw knackerish dzielnic Dublina ubierają dresy wychodząc na zewnątrz tylko wedle ich przeznaczenia czyli gdy idą np pobiegać.  Ci mniej sympatyczni „dresiarze” nie chodzą w swoich dresach tylko po swoich dzielnicach, ale widziani są niemal wszędzie. Dlatego tak rzucają się w oczy i dlatego Dublin tak różni się od pozostałych miast europejskich.

2 uwagi do wpisu “Z cyklu czym się różnimy – dresiki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s