Z cyklu „do it the Irish way” – mokra głowa

Mimo, że pamiętam tytuł książki dla dzieci „Panna z mokrą głową” nigdy nie widziałam w Polsce pań ani panien z mokrą głową na ulicy, w autobusie etc. Tu widzę je bardzo często. Jedną z pań mieszkającą w moim pobliżu to widywałam długi czas tylko z mokrą głową. Codziennie rano jeździłyśmy dartem o tej samej godzinie i codziennie ta pani miała mokrą głowę. Potem każda z nas wsiadała do innego wagonu albo znikała w tłumie i nawet jeśli włosy zdążyły jej w międzyczasie wyschnąć to ja już tego nie widziałam. Po jakimś roku czy dwóch zmieniłam trochę godziny pracy i nie widywałam tej pani, aż raz zobaczyłam ją w porze wieczorowej. Nie poznałam jej od razu – zastanawiałam się że twarz znajoma, ale skąd? Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie kto to jest – nigdy wcześniej nie widziałam tej pani z suchymi włosami! Na początku chodzenie z mokrą głową dziwiło mnie i bulwersowało. Dziwiło bo z Polski byłam nauczona, że wychodzenie z mokrą głową na dwór to choroba murowana coś w stylu zapalenia opon mózgowych i innych okropieństw. A bulwersowało bo myślałam, że w pewnym „stanie” nie wypada się pokazywać ludziom. Tzn nie jest to eleganckie prosto spod prysznica wychodzić z domu. Zawsze uważałam, że należy na tyle wcześniej wstać, aby mieć czas na to żeby doprowadzić się do stanu „oglądalności” a nie tak jak tubylczynie paradować z mokrymi włosami.  Minęło kilka lat, wciąż, nie wyszłabym z domu na dwór czy do środka transportu publicznego  z mokrą głową. Ale jadąc ostatnio samochodem do pracy miałam te nieszczęsne włosy mokre co wcześniej nigdy mi się w Polsce nie zdarzyło. Nie było to dla mnie problemem bo wiedziałam, że zanim wysiądę z samochodu i pokaże się innym ludziom na oczy włosy będą suche. Mimo tego, T. spojrzał na mnie i powiedział „full Irish”😉

Moze Cie tez zainteresowac
Czas się uczyć irlandzkiego? Trafalgar Sq Rezydencja Powerscourt

6 uwag do wpisu “Z cyklu „do it the Irish way” – mokra głowa

  1. W Polsce to i nie widziałam żadnej kobiety z mokrymi włosami chodzącej po ulicy , ale za to miałam okazję kilkakrotnie w Warszawie podziwiać Panie, które w metrze lub w autobusie, nie obawiając się, że ruchy środka lokomocji mogą wpłynąć na ich dzieło, nakładały pełen makijaż (podkład, puder, cień, tusz, kredka do oczu i ust, szminka, róż, etc). Zawsze podziwiałam takie panie, ponieważ nie odważyłabym się tak publicznie malować (i nie mam na myśli, że wstydzę się wyjść bez makijażu), ponieważ na takie przypadki wszyscy patrzą jak na zwierzątko w zoo.

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s