Z cyklu czym się różnimy – kanapki

Obydwa nasze narody łączy miłość do ziemniaków i chleba. Jednak nasze kanapki sporo różni. Polacy jedzą kanapkę na dwojaki sposób. Dwie kromki razem a pośrodku zawartość to kanapka jedzona w drodze, podróży, kafejce. W domu, szczególnie na śniadanie lub kolację jadamy kanapkę otwartą. Irlandczycy jej nie znają z małym wyjątkiem, ale o tym na koniec. Nasze zwykłe (te bez przykrywki), smaczne i kolorowe kanapki potrafią zrobić furorę i mówię z własnego doświadcznia. Gdy mamy gości, Polacy zajadają się mięsiwem czy sałatkami a Irlandczycy właśnie polskimi kanapkami. To, że polskie kanapki są bez przykrywki to jedno, bardziej nietypowe jest to, że mają ” na sobie” przeróżne składniki (chociażby nie spotykane tu na kanapkach rzodkiewki czy szczypiorek). W Irlandii  najpopularniejsza jest kanapka z szynką, niektórzy dodają do niej jeszcze żółty ser. Oczywiście można kupić kanapki z kilkoma składnikami, ale jednak ham sandwich, ewentaulnie ham and cheese sandwich są najpopularniejsze. Irlandzkie kanapki są zazwyczaj robione z chleba tostowego. (porównuję nasze tradycyjne kanapki, nie wymieniam panini, wrapów itp).  Nie jest jednak takie jasne jak się przekroi taką kanapkę. Większość gotowych kupnych kanapek jest przekrojona w poprzek, tworząc dwa małe trójkąty gdyż łatwo jest ją zapakować do pojemnika.Okazuje się jednak, że sporo osób woli kanapki przekrojone na dwie równe połówki lub pozostawione w całości.

Takie dane przytacza Board Bia (tutejsza agencja promująca irlandzką żywność). Swoją drogą, czasem człowiek się zastanawia na co agencje rządowe wydają pieniądze😉 Skoro już o Bord Bia to polecam zabawny filmik zrobiony na jej zamówienie, promujący kanapkę z szynkę. W filmiku występują osoby prowadzące poranny satyryczny program w radiu Today FM.

A jesli chodzi o nasze otwarte kanapki, Irlandczycy znają ich ekwiwalent zwany canapes. Trzy zasadnicze różnice: są one malutkie, tak na jednego gryza, ponadto podawane są raczej na bardziej oficjalnych imprezach czy bankietach a dodatkowo, nie zawsze bazą jest chleb.

Moze Cie tez zainteresowac
Bru na Boinne Stadnina koni Zaręczyny po irlandzku

4 uwagi do wpisu “Z cyklu czym się różnimy – kanapki

  1. Kanapki nie z chleba jadałem kiedy się odchudzałem. Przyzwyczajenie do kanapeczki z czymś na wierzchu. Co do tych irlandzkich zamkniętych kanapkowych trójkątów to byłem (i dalej jestem) zdegustowany ich ceną. Za liść sałaty, plasterek szynki, plasterek sera i dwie kromki chleba tostowego każą płacić 3 euro. To jest przegięcie. Niby czym oni się najadają? Jak pracowałem w biurze w PL to chodził codziennie facet z wiklinowym koszem pełnym kanapek, takich na bazie bagietek. Taka kanapka to był konkret. A kanapeczki z kontynentalnego chleba z kolorowymi dodatkami są smaczne i piękne a poza tym lepsze od składanych, z których zawsze coś wypadnie. Irlandczyków coś ominęło.

  2. Dokładnie ceny za trójkątne kanapki pakowane w pudełkach to przegięcie pały. Ani to konkretne, ani tego dużo, po prostu złodziejstwo. A nasze kanapeczki rzeczywiście, pycha. Szczególnie jak jest świeży chlebek i tak jak piszesz Kasiu, gdy owe kanapki mają na sobie najrozmaitsze, kolorowe składniki🙂 Co do chleba, to niby idzie kupić taki niby Polski ale to dalej nie to samo. Rzecz jasna lepsze niż ten tostowy ale ja pamiętam (za czasów polskich) chleb z piekarni, cieplutki, chrupiący, krojony nożem. To był chleb! Miał zapach, chrupkość🙂, smak. A kanapeczki z takiego chleba, cała fura na dużym talerzu – bezcenne🙂

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s