Nazywam się Obama i pochodzę z Moneygall

Ubiegły rok w Irlandii obfitował w wizyty liderów dwóch mocarstw z którymi Irlandia jest mocno związana. Z wizytą przybyła królowa Elżbieta – o czym pisałam tu oraz prezydent Obama. Prezydent przyleciał na jeden dzień przy okazji pobytu w Europie kontynentalnej. A przyleciał dlatego, że ktoś dokopał się w drzewie genealogicznym Obamy, że jego prapraprzodek Falmouth Kearney był Irlandczykiem pochodzącym z wioseczki Moneygall w hrabstwie Offaly. Irlandczycy często podkreślają irlandzkie pochodzenie amerykańskich prezydentów. Prawie 1/4 z nich miała domieszkę irlandzkiej krwi, w tym między innymi Kennedy, Nixon czy Carter. Obama przyleciał do Dublina i rozpoczął powitanie od słów: nazywam się Barack Obama z tych Obamów z Moneygall (My names is Barack Obama of the Moneygall Obamas). Nikt się oczywiście nie będzie czepiał, że przodek, o którym mowa nie miał na nazwisko Obama.

Tak się śmiesznie złożyło, że 4 lipca czyli w dzień niepodległości USA, jechałam z moim szefem i dwójką współpracowników na spotkania służbowe w Limerick. Gdy tak jechaliśmy sobie spokojnie, w pewnym momencie stwierdziliśmy, że mamy dobry czas i możemy gdzieś się zatrzymać na kawę. Dosłownie kilka minut po tej decyzji pojawił się przed nami kierunkowskaz wskazujący zjazd z autostrady do Moneygall. Podjęliśmy szybką decyzję, że kawę wypijemy w wiosce cieszącej się sławą po Obamie.

Wjechaliśmy do wioski i jadąc główną drogą rozglądaliśmy się za miejscem, w którym moglibyśmy zaparkować. Zauważyliśmy małą zatoczkę w której było miejsce akurat na jeden samochód. Parkując zwróciliśmy uwagę na pewną panią, która stała w otwartych drzwiach jakiegoś budynku i rozmawiała z przechodniem, ale na nasz widok szybko zaczęła się żegnać z tą osobą i uśmiechać do nas  z miną uroczystą i taką jakby nas oczekiwała. Nieco zaskoczona jej zachowaniem,wychodząc z samochodu zauważyłam tablicę informacyjną przy której zaparkowaliśmy. Z tablicy spoglądał na mnie uśmiechnięty Barack Obama a obok tablicy stał koziołek z napisem „dom przodków Obamy już otwarty dla zwiedzających”. w sekundę zrozumiałam, kim była pani czekająca na nas i w jakim budynku na nas czekała.

Gdy wszyscy wysiedliśmy z samochodu pani nas serdecznie powitała i zaprosiła do środka. Zaskoczeni zupełnie komizmem zdarzenia bez słowa poszliśmy za panią. Udostępnione do zwiedzania była dwa małe pokoiki pełne zdjęć z pobytu Obamy w Moneygall. Pani na wstępie zapytała skąd jesteśmy. Wszyscy mieszkamy w Dublinie, ale rdzennym Dublinczykiem był tylko mój kolega. Mój szef pochodzi z Clare a koleżanka z Carlow. Na pytanie pani odpowiedział tylko mój szef, mówiąc że jest właśnie z hrabstwa Clare. My wszyscy pozostali nie odzywaliśmy więc pewnie wyszło na to, że też jesteśmy z Clare. Nasze milczenie spowodował szok wynikający z absurdalności całej sytuacji: 4 lipca przyjechaliśmy do wioski praprapradziadka Obamy, zaparkowaliśmy wprost pod „jego” domem tak jakbyśmy celowo jechali go zobaczyć. Pani zaczęła oprowadzać nas po tych dwóch pokojach opowiadając, że gdy Obama wszedł do tego domu to tupnął nogą mówiąc „I’m home” – „jestem  w domu”. Pani dodała, że nie może powiedzieć nam, która to była noga bo nie wie dokładnie. Naprawdę tak powiedziała! Następnie opisała nam każde zdjęcie oraz prawie wszystkich tambylców na zdjęciach, łącznie z tym kim kto jest (moja kuzynka, pani ze sklepu obok itp). Podziwialiśmy certyfikat irlandzkiego pochodzenia nadany Obamie. Usłyszeliśmy, że Obama jest bardzo przystojnym mężczyzną wyglądającym o wiele lepiej w rzeczywistości niż na zdjęciach a pierwsza dama jest najpiękniejszą i najelegantszą kobietą jaką widzieli. Na zakończenie zostaliśmy poproszeni o wpisanie się do księgi pamiątkowej.

Wychodząc z domu staraliśmy się zachować powagę mimo całej „barejowości” sytuacji. Dwa domy dalej zauważyliśmy stolik z krzesełkami stojącymi na chodniku więc stwierdziliśmy, że musi to być jakaś kawiarnia i tam wypijemy szybką kawę. Gdy podeszliśmy bliżej zaśmialiśmy się głośno… kawiarnia nazywała się „Obama Cafe” i była zarówno sklepem pamiątkowym z różnymi gadżetami irlandzkimi i amerykańskimi.

Musieliśmy szybko pić kawę bo z powodu nieplanowanej wizyty w domu przodka Obamy straciliśmy sporo czasu. Ja zrobiłam kilka zdjęć telefonem komórkowym (bo oczywiście nie miałam aparatu ze sobą). Na spotkanie, które odbywało się na Uniwersytecie Limerick przybyliśmy jako ostatni z naszego działu. wszyscy pozostali współpracownicy, byli już na miejscu. I zamiast rozpocząć poważne spotkanie w poważnym miejscu z poważnymi pracownikami uniwersytetu zaczęliśmy od opowiadania o naszej wizycie w Moneygall i od przeglądania zdjęć na moim telefonie bo szef wszedł do sali mówiąc: zgadnijcie co nam się przydarzyło..

PS. Już chyba kiedyś wspominałam, że mój szef to taki wesoły człowiek?

Moze Cie tez zainteresowac
Katie Taylor służba zdrowia Kup pan zamek

10 uwag do wpisu “Nazywam się Obama i pochodzę z Moneygall

  1. Obśmiałem się jak norka, świetna przygoda. Z tego co wiem, to jakieś 3/4 amerykańskich prezydentów ma irlandzkie korzenie. Obamę tak kochają nie wiedzieć czemu ale i ta pamięć nie przetrwa próby czasu. John Wayne i delfin Fungie mają lepsze noty.

    • To prawda. Pytanie tylko ile osob bedzie chcialo pojechac do moneygall i wydac tam pieniadze? ale liczy sie ze ludzie probuja jakos „sprzedac” swoja miejscowosc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s