Oak Park Forest Park

Po odkryciu kilku parko – lasów już nie narzekam na brak lasów w Irlandii. Wiem, że jest ich o wiele mniej niż w Polsce, ale sporo z nich dostosowanych jest do wędrówek, przyjazna odwiedzającym. Zdaję sobie sprawę, że przez to tracą na dzikości, ale nie mam nic przeciwko bo wtedy (szczególnie sama) nie wybrałabym się do nich. Na obrzeżach Carlow znajduje się Oak Park Forest Park. Z wytyczonymi szlakami, parkingiem, toaletą oraz placem zabaw, urządzeniami do ćwiczeń i miejscami piknikowymi.

oak park forest park (6) oak park forest park (9) oak park forest park (8) oak park forest park (5) oak park forest park (3)

Tras jest chyba pięć i dzielą las na kilka części. Przejście całego lasu zabiera około 1,5 h. Nie idziemy zwykłą ścieżką leśną, to też ułatwiono spacerowiczom – idzie się po kładkach. Mimo że jest sympatycznie, im dalej szłam sama w las tym bardziej miałam trochę stracha. Ludzi było dużo przy miejscach parkingowych i przy pierwszej części ścieżki. Ale im dalej tym bardziej cicho. Las, zakręty za którymi nie wiadomo czy się kogoś/coś spotka? Nie mam problemu z samotnym podróżowaniem, wręcz przeciwnie gdyż uwielbiam pobyć sama co jakiś czas. Podróżowałam samotnie wielokrotnie zarówno w Polsce, za jej granicami jak i w Irlandii. Nie uważam że samotnie poruszająca się kobieta narażona jest na jakieś szczególne niebezpieczeństwa…pod warunkiem że robi to z głową. Chodzenie samej po lesie, który niby ma się roić od ludzi ale nie roi, nie  wrzuciłabym do kategorii bezpiecznego podróżowania.😉

Co jakiś czas przystawałam, rozglądałam się i nasłuchiwałam. Lepiej wracać czy iść dalej? Oczywiście decyzja o powrocie pozostawi niedosyt i  rozczarowanie.  Nagle zobaczyłam w oddali starszego pana. Ale to nie znaczy że się uspokoiłam. W głowie zaczęły mi się wyświetlać obrazy z rożnych kryminałów gdzie najgorsi i najbardziej zwyrodniali przestępcy to byli ci którzy wydawali się niepozorni. Ale optymistycznie założyłam że jakby coś to i tak będę od niego szybsza i silniejsza. Po czasie zauważyłam że pan ma ze sobą pieska na smyczy. Udając że czytam tablicę informacyjną na temat rosnących tu drzew, poczekałam aż pan do mnie dojdzie a następnie zagadałam. Coś tam niby którym szlakiem lepiej iść dalej czy coś takiego. Pan mi odpowiedział i zaczęłam z nim iść. Spytałam czy często tu bywa. Pan potwierdził. Chciałam dalej konwersować, zapytałam więc czy mieszka w pobliżu. Pan zaprzeczył ale powiedział że bywa tu często ze względu na swego psa, który lubi tu spacerować, po czym …. życzył mi miłego spaceru. Zrozumiałam, że mam nie iść obok niego tylko zostawić go w spokoju. Pierwszy w życiu Irlandczyk który nie miał ochoty na pogawędkę!  Czy to taka taktyka – nie zaprzyjaźniam się z ofiarą?! J

Zwolniłam więc żeby pan mógł sobie swobodnie spacerować i zwiększyć odległość pomiędzy nami. Pan musiał się jednak domyślić dlaczego go zagadywałam.  Szedł, ale co jakiś czas zatrzymywał się i patrzył w moją stronę za każdym razem udając że to piesek zatrzymał się obwąchać jakieś drzewo. Pan robił tak co jakiś czas aż dotarliśmy do miejsca gdzie było więcej osób.  Wtedy pan już ani razu się nie zatrzymał ani nie obejrzał.

oak park forest park (4) oak park forest park (2) oak park forest park (1) oak park forest park (10) oak park forest park

20 uwag do wpisu “Oak Park Forest Park

  1. Jak przeczytałam w histroii Irlandii, że brytole wycieli w pień wyspę na potrzeby budowy statków na swoje wyprawy, wojny itd, pomyślałam, aaa to jednak tu były lasy, nasadzano na nowo tylko niewielkie obszary, w sumie smutne to, ale te ich zagajniki też mają swój urok🙂

  2. Fajnie, że masz takie miejsca, w które można wybrać się na spacer i odpocząć od miejskiego zgiełku. No, no… opowieść z dreszczykiem emocji, ale często w dziczy jest bezpiczeniej niż w takich miejscach, które potencjalnie powinny być bezpieczniejsze. W biały dzień to w takim laso-parku powinno być bezpiecznie nawet dla samotnie spacerującej kobiety. Inaczej jakbyś postanowiła nocą się tam wybrać. Ja ostatnio to nie ludzi, a zwierząt się obawiam jak wyruszam na wędrówki z plecakiem. W ostatnich dwóch miesiącach miałam np. 2 takie sytuacje, że w pięknych, ale z dala od ludzi, miejscach przeżyłam bardzo bliskie spotkanie ze stadami bezpańskich psów, które miały wielką chętkę pogryźć… Pozdrawiam

    • to miejsce jest akurat dość daleko od Dublina (jakas 1h) Pisze w tym wypadku ze dość daleko bo wszelkich parków, ogrodów itp w samym Dublinie jest od groma i trochę (nie wspominając o plażach). Każdy ma coś w tym stylu w swoim sąsiedztwie więc odpoczynek od miasta i jego zgiełku jest łatwy.
      Ale masz rację, ja to Ci współczuję z tymi psami. Jak Ci się udało wyjść z takich spotkan cało? Uciekałaś czy na drzewo wskakiwałaś?🙂

      • Powiem Ci, że z tymi psami to mam naprawdę ostatnio jakiś niefart. Jak Ci o tym napisałam to przypomniałam sobie, że w ciągu tych ost 2 miesięcy to tych sytuacji było więcej… i znacznie się różniły. Raz szybciej niż pojawiłam się w pewnym pięknym i odludnym miejscu, jeszcze szybciej wsiadałam na motor i uciekałam przed gromadą ok 10 psów. Innym razem po prostu razem z osobą która mi towarzyszyła w wędrówce udawaliśmy, że ich nie widzimy. Niestety jeden z nich strasznie podchodził i dostał z kopa, ale na całe szczęście powoli oddalając się najprawdopodobniej opuściliśmy ich teren i dały nam spokój, ale w tej sytuacji wiem, że mieliśmy dużo szczęścia bo raz pojawiły się dosłownie nie wiadomo skąd, a dwa, po ok. 200 m warczenia i deptania nam po piętach odpuściły.

  3. Mnie nikt nie zaczepia, więc sam muszę zaczepiać:-)
    A propos lasów i wędrówek, moje Pierworodne Szczęście mieszka i pracuje w Anglii i jej chłopak, autuchton, że się tak wyrażę, lubi tego typu wędrówki. Teraz są w Polsce na urlopie i nie może się nadziwić ile lasów i drzew. Najbardziej zaskoczyły go zadrzewiona zbocza Tatr, do których chce powrócić w przyszłym roku.

  4. W mojej okolicy jest kilka takich oznaczonych szlaków (różnie nazywanych, najczęściej ścieżkami edukacyjnymi). Powstały w czasach PRL-u, więc można sobie wyobrazić jak to na dziś zmurszało. Część tras zniszczyli panowie leśnicy przy okazji wycinki drzew, bo dla nich rezerwat to puste pojęcie.
    Po zmianie ustroju dopiero z pieniędzy unijnych usiłowano coś robić i wydano żałosną ulotkę wielkości pocztówki z trasami rowerowymi, hahaha.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s