Spacerkiem przy morzu na północ od Dublina czyli Portrane do Donabate

Jakiś czas temu zabrałam państwa na spacer wzdłuż linii brzegowej południowego Dublina. Obiecałam wtedy, że zabiorę was za jakiś czas znów na spacer ale tym razem z drugiej strony irlandzkiej stolicy. Gdy każdy skrawek trawy w parku oraz piasku na plaży okupowany był przez Irlandczyków oraz ich grille ja chciałam uciec od tłumów. Późnym niedzielnym porankiem pojechałam do Portrane na północ od Dublina.

Zaparkowałam na parkingu nieopodal Martello Tower i ruszyłam na spacer ścieżką która miała mnie wieść po klifach przez 2,5 km aż mnie doprowadzi do celu…

portrane martello tower (1) portrane martello tower

Widoki były przepiękne. Pięknie zarysowana sylwetka Lambay Island (która jest w prywatnych rekach jakichś Anglików podobno) a w oddali Howth.

portrane view portrane view (1) portrane view (2) portrane view (6) portrane view (5) portrane view (4) portrane view (7)

Wąska ścieżka wiodła szczytem klifów które dość ostre, najeżone i wysokie spoglądały na mnie w górę. Chwilami zwalniałam kroku bojąc się potknąć i spaść w przepaść. Woda była krystalicznie czysta, mimo wysokości na jakiej byłam bez problemu widziałam kolor piasku i kamieni w morzu.

portrane to donabate (2) portrane to donabate portrane to donabate (1)

Ścieżka przywiodła mnie do dobrze mi znanej plaży w Donabate z kolejną wieżą Martello o którym to miejscu pisałam już państwu tutaj. Odpoczęłam chwilę na tarasie  tutejszej restauracji, wygrzałam się w słońcu i ruszyłam w drogę powrotną. Godzina była już ciut późniejsza więc i na moim szlaku pojawili się ludzie a i w morzu oraz na klifach też się zaludniło.

portrane view (3)

W pewnym momencie ścieżka odbija do szpitala który z daleka przyciągnął moją uwagę – piękny kompleks zbudowany z czerwonej cegły. Wiedziałam tylko, że to szpital dla osób z chorobami psychicznymi. Mimo, że ścieżka wydawała się być mało uczęszczana postanowiłam tam podjeść tym bardziej że kusiła mnie wieża którą z widzenia znam od kilku lat (widoczna wyraźnie z wybrzeża w Malahide). Niestety gdy podeszłam bliżej do pierwszych budynków stanowiących część szpitala zobaczyłam napis zabraniający wstępu. Dodatkowo, budynki te nie wyglądały zbyt przyjaźnie. Były, opuszczone i zabite dechami. Postanowiłam wrócić.

st itas hospital (2) st itas hospital (1) st itas hospital (3)

Budynki szpitalne to jeden powód dla którego chciałam tam podjeść, drugim była okrągła wieża. Czytałam o niej wcześniej i wiedziałam że nie ma tyle lat co większość okrągłych wież w Irlandii (pochodzą z  okolic X wieku). Ta wieża została wybudowana relatywnie niedawno bo w 1864 roku jako dowód miłości pewnej pani do swego męża. Nieco rozczarowana stwierdziłam jednak że chyba wolę podziwiać wieżę z oddali niż ryzykować jakieś nieznane przygody w nieco opustoszałym kompleksie szpitalnym.

portrane round tower portrane round tower (1) portrane round tower (2)

Gdy wróciłam na parking był on już całkowicie zajęty przez innych miłośników tego miejsca. Gdy oni zaczynali się rozkoszować pogodą ja już byłam w drodze podziwiać zgoła coś innego o czymś też kiedyś jeszcze napiszę. 

27 uwag do wpisu “Spacerkiem przy morzu na północ od Dublina czyli Portrane do Donabate

  1. …chętnie bym sie w tym szpitalu zadekowała na parę dni…pewnie jest tam chłodno!!!, spokojnie, nie ma ludzi i…tylko słychać szum morza;-)))
    Kasiu, sama chodzisz na te wycieczki? pozdrawiam cieplutko…gorąco…ukropnie;-)

    • nie wiem czy to dobry pomysł z tym szpitalem. A co do moich wycieczek do raz na jakiś czas bywają samotne. (przyznam szczerze że takie ostatnio uwielbiam)

    • ależ piękny komplement usłyszeć od kogoś że lubi moje fotki. I do tego od nie byle kogo ale wirtuoza pióra🙂 (lub też klawiatury)
      Wugusiu piękne to wychwyciłeś że te fotki tchną spokojem To był mój pierwszy samotny, nie z zegarkiem w ręku spacer od chyba kilku lat🙂

  2. W dowód miłości dla ajakiejś Pani ta baszta… a ona mi przypomina Basztę głodową ;o) – co prawda u nas ci takich dostatek praktycznie przy każdym tworze budowlanym zwanym „gargamelkiem”, ale… coś podejrzanie mi ta baszta wygląda… a może przesadzam, może po prostu tam Pani ta siadała i spuszczała warkocz długi co wieczór a on jej tam podśpiewywał…. ;o) „oj, dana dana, moja ty kochana” ;o))))

    • Słońce to wszystko w drugą stronę było. To pani dla pana tą wieżę zbudowała. I na dodatek po jego śmierci. Ale pomysł z warkoczem i piosenką chyba trafiony ….gdzieś zapewne tak się zdarzyło😉

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s