Wzniesienie Mullaghmore w Burren

Księżycowy krajobraz Burren znany był mi od dawna z rożnych stron internetowych i zdjęć.  W rzeczywistości jest to ciągnący się przez obszar 500 (a niektóre źródła podają że 260) kilometrów kwadratowych płaskowyż zbudowany z ilastych łupków i wapnienia. Burren jest bezludny, no bo jak można założyć pola uprawne czy wypasać bydło na „skalistej ziemi”. Gdzie nigdzie znajdują się małe jeziorka, których woda jest wielokolorowa. Bywają tam obfite opady przez cały rok, które przez wieki spowodowały że płyty wapienne mają głębokie i równe szczeliny – wygląda jakby je ktoś ponacinał piłą. Mimo surowości terenu nawet tam jak wszędzie w Irlandii były zaznaczone miedze  – kamienne murki przecinały szczyt w kilku miejscach ciągnąc się setkami metrów w dół.

Wybraliśmy się na spacerowspinaczkę wokół najwyższej góry Burren  – Mullaghmore. Ma ona całe 191 metrów wysokości npm. Śmiać się chce słysząc te wymiary, ale gdy parkowaliśmy samochód aby rozpocząć naszą wędrówkę wydawało się że góra jest o wiele wyższa.

To co widać w oddali mamy zdobyć

Mullaghmore Loop, Burren (3)

Mullaghmore Loop, Burren (5) Mullaghmore Loop, Burren (4) Mullaghmore Loop, Burren (8)

Szliśmy szlakiem niebieskim zwanym Mullaghmore Loop. Szlak był bardzo dobrze oznaczony i mimo że polecano mieć ze sobą mapę i kompas (nic z tych rzeczy nie mieliśmy) nie sposób się zgubić. Co jakiś czas do wapiennych skał przybite są tabliczki z kolorami szlaków. A jak się nawet zboczy ze ścieżki, szybko się ją odnajdzie – trzeba iść po skałach, które są brudniejsze od reszty, błoto przenoszone na butach wędrowców zrobiło swoje. Niebieski szlak zanim zacznie okrążać szczyt Mullaghmore idzie równolegle ze szlakiem żółtym, zielonym i czerwonym, po jakimś czasie szlaki się rozchodzą lub kończą a tylko niebieski wiedzie z jego drugiej strony.

Mullaghmore Loop, Burren (6)

No to wspinamy się

Mullaghmore Loop, Burren (10) i jeszcze

Mullaghmore Loop, Burren (11)

i wciąż wspinamy się

Mullaghmore Loop, Burren (12)

Pogoda była przez większość czasu sprzyjająca. Ciepło i sucho. Bez większego wysiłku wspinaliśmy się coraz wyżej, patrząc cały czas uważnie pod nogi bo na ścieżkach pełnych kamieni łatwo zwichnąć kostkę. Ruch był dość spory, co jakiś czas widzieliśmy sylwetki ludzi idących przed nami i za nami oraz mijaliśmy sporo osób schodzących już ze szczytu. Chwilami szlak prowadził dość ostro w górę, tak że wspinało się po skałach niemal jak po schodach a rękami podpierało się  o inne skały. Widoki były piękne, ciut nawet przerażające swoją wrogą i surową scenerią. Wapienne szczyty Burren oraz ta sama powierzchnia u ich stóp z daleka sprawia wrażenie zastygłej lawy. Po osiągnięciu każdego kolejnego wzniesienia okazywało się że jeszcze kolejne na nas czekają. Mullaghmore jest takim jakby wielopiętrowym tortem  – wspinamy się a końca nie widać. Gdy prawie doszliśmy na szczyt i szlak miał zacząć z niego schodzić zboczem z drugiej strony, zobaczyliśmy w oddali na niebie ciężkie deszczowe chmury, które wiatr z niesamowitą prędkością wiał w naszą stronę. Ubraliśmy kurtki przeciwdeszczowe pośpiesznie zaczęliśmy schodzić ze szczytu. Baliśmy się trochę deszczu w Burren. Wyczytaliśmy że bywa wtedy niebezpiecznie. Cóż, powierzchnia kamienista i skalista będąc mokra i do tego szlak prowadzący w dół…chyba nie ma łatwiejszego przepisu na szybką kontuzję.

Za nami deszcz

Mullaghmore Loop, Burren (16) Mullaghmore Loop, Burren (13)

Wiatr na szczęście zmienił kierunek na tyle, że wielki deszcz nas ominął, jedynie powiało nam dość mocno i pokropiło przez około pół godziny. Gdy już całkiem zeszliśmy ze zbocza znów pięknie świeciło słońce.

Mullaghmore Loop, Burren (15) Mullaghmore Loop, Burren (14) Mullaghmore Loop, Burren (9) Mullaghmore Loop, Burren (10)

Gdy nasz szlak miał się ponownie połączyć z pozostałymi szlakami, zobaczyliśmy mały detektor z napisem Trail Master. Na wyświetlaczu widniała cyfra 398. Gdy przeszliśmy obok wyświetlacz pokazał cyfrę 400. Tyle osób tamtędy przeszło, nie wiemy tylko w jakim czasie. A gdy schodziliśmy już w miejscu gdzie wszystkie szlaki się łączą, po naszym przejściu kolejny detektor doliczył nas do ogólnej liczby osób idących wszystkimi tutejszymi szlakami i wyświetlił cyfrę 1666.

Mullaghmore Loop, Burren (7)

Przeszliśmy około 5, 5 km i zajęło nam to około 3h z przerwami na odpoczynek i zdjęcia. Zmieściliśmy się więc w czasie – szlak był obliczony na 2,55 minut.😉 Mimo ze w opisie szlak był przedstawiony jako bardzo trudny, nie uznałabym go za taki. Oczywiście wszystko zależy od pogody ale mijaliśmy też osoby z relatywnie małymi dziećmi.

PS. A wyjazd do Burren zawdzięczam Dorocie. To ona mnie „natchnęła”, zarekomendowała szlak a nawet przesłała do niego linka, o tego.  Dziękuję! Przyjeżdżaj częściej do deszczowej🙂

PS 2. Ten wyjazd był w ramach sierpniowego weekendu, który to miałam sobie zaplanować i prosiłam państwa o pomoc.

31 uwag do wpisu “Wzniesienie Mullaghmore w Burren

  1. Widoki nie z tej ziemi, doslownie, wyglada troche na ksiezycowy krajobraz, ale taki calkiem mily. Ciekawe czy dala bym rade sie wdrapac, nie chodzi o kondycje, tylko o lek wysokosci. Dopoki nie widze przepasci jest dobrze.

    • Moniko myślę że dałabyś radę spokojnie. Ja też mam lęk wysokości w takim stylu jak Ty🙂 Nie szło się bezpośrednio przy przepaściach. Chociaż jak się widziało te inne tajemnicze wznisienia Burren wokół to trochę gęsia skórka się pojaiwała🙂

    • Polecam Piotrze, ceikawe miejsce. Ten trail master stał w miejscach „miedzy”. Wiesz jak masz te murki kamienne i gdzie niegdzie przecinały one szlak i było w nich zrobione wąskie przejście. Wtedy w pobliżu na solidnym „patyczku” nabita była mała czarna skrzyneczka właśnie trail master. Ja tam nawet na to nie zwrócilam uwagi, to M wypatrzył.

  2. Piekna okolica Burren, do ktorej warto zawitac na kilka dni, zobaczyc Dolmen, jaskinie, pojezdzic, poogladac. Bardzo lubie ten obszar, zupelnie inne niz pozostale regiony na Zachodzie Irlandii. A na obiad do Kinvary do włoskiej restauraji ‚Full Tide Inn’. Na szlak sie nie wspominalam, ale wyglada na to, ze warto🙂

    Pozdrawiam
    Julia

  3. w przytoczonym linku jest ciekawe miejsce, po najechaniu na jeden z czerwonych punktow ukazuje sie Dom Ojca Tadeusza🙂 mam nadzieje ze nie TEGO Ojca Tadeusza… 😉 fajne miejsce, poszperam wiecej i moze kiedys sprobuje popsuc tam rower, pzdr Mikasiu!

          • To najpopularniejsze wcielenie Zmijewskiego tuz po ekstradycji i jakims szpitalnym tasiemcu. Format lykniety przez TVP od Wlochow, fabule popycha detektyw w sutannie notorycznie lamiacy zakaz jazdy rowerem panujacy na sandomierskim rynku, szczesliwe zakonczenie jest bardziej pewne niz w enerdowskim kryminale. Za pokute odmow…. skladania zeznan😉

            • czy w Polsce bezpiecznie jest w dzisiejszych czasach otworzyć lodówkę lub też puszkę tuńczyka? Czy lepiej nie ryzykować bo i stamtąd jakiś pan klecha wyskoczy?

              • przecietny, pozbawiony schiz obywatel, moze smialo otwierac puszke, cipuszke, lodowke a nawet w nocy zagladac do pawlacza bez obawy ze ktos go bedzie indoktrynowal.
                mimo mdlej i przewidywalnej fabuly to postac wzbudzajaca sympatie tak dalece ze Wojewodztwo Swietokrzyskie oraz pewna wielka siec lichwiarskich pozyczek powierzyly swe marki reklamom z udzialem brodatego aktora, nocne pozdrowki Kasik!

                  • ja tak nie twierdze, chodzi mi o to ze jak sie szuka dziury to sie znajdzie, „aha, mamy cie” wykrzyknie kazdy przewrazliwiony na punkcie ksiezy, komunistow, homoseksualistow, moherow, rowerzystow itd.
                    kosciol zapewne indoktrynuje ale postac ksiedza w filmie akurat pojawia sie odwzorowujac zycie miasteczka – nauczyciel, lekarz, ksiadz, ogrodnik, mechanik. podejdz neutralnie a okaze sie ze Ziemia dalej kreci sie w te sama strone co wczoraj🙂
                    z reszta, nie mam zamiaru Cie przekonywac ale trapiac spiski, sitwy i indoktrynacje mozna skonczyc na jakims skrajnym biegunie ze shizami jak Macierewicz. Ja zyje dalej, olewam co nie moje, „nerw szkoda”🙂

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s