Gdzie mieszkasz? W Koniu i Dżokeju.

Jako że już przyzwyczaiłam państwa do moich opowieści pod tytułem: jadę gdzieś służbowo i muszę mieć z tego powodu przygodę jak np tu i tu nie pozostaje mi nic innego niż dalej państwa zabawiać.

W sumie nic takiego się tym razem nie zdarzyło, oprócz tego że w drodze „do” pojechałam nie tam gdzie trzeba. Jedzie się autostradą, prosta sprawa, nad czym się tu zastanawiać. Ale nie, ja muszę zrobić coś nie tak. Jechałam sobie, odprężałam się i myślałam o tym że jak fajnie że jadę póki jest jasno i że nie pada deszcz i dojadę do Cork zgodnie z planem i bez perturbacji. Po pewnym czasie autostrada się rozwidliła. Ja pojechałam prosto ale z niewiadomych przyczyn od razu poczułam się jakoś podenerwowana. Zaczęłam więc wyglądać najbliższego kierunkowskazu żeby dowiedzieć się ile jeszcze do Cork lub też nie… Wkrótce okazało się to drugie czyli że „lub też nie” bo kierunkowskaz poinformował mnie ile jeszcze do Limerick a nie do Cork. 

Na drugi dzień podróż powrotną rozpoczęłam w dobrym nastroju. Wyjechałam z Cork w miarę wcześnie bo około 15.00 poza tym było bezdeszczowo i sympatycznie. Jadę sobie jadę aż tu kontrolka zaświeciła mi się w samochodzie przypominająca że przydałby się zatankować. Ci  z państwa, którzy znają tutejsze autostrady wiedzą, że stacja benzynowa przy autostradzie to w Irlandii rzadkość. Dlatego też wyjęłam GPSa i poprosiłam żeby mi znalazł najbliższą stację benzynową. Pokazał że najbliższa stacja nazywa się Amber i jest kilka kilometrów ode mnie. Poprosiłam GPSa żeby mnie tam zaprowadził i jadę. Kazał mi wjechać do miejscowości o nazwie Horse and Jockey (Koń i Dżokej). Serio, naprawdę o tu jest. Jak po powrocie opowiadałam o tym w pracy to usłyszałam „dziwnie są ci ludzie w Tipperary”.  🙂 A kilku niedowiarkom musiałam przesłać linka na google maps bo mi nie wierzyli!

horse and jockey

Ale wracając do mojej historii. Znalazłam jakieś dziwne miejsce z wielkimi silosami, stałam na drodze i zastanawiałam się czy to jest moja stacja benzynowa. Ale dojrzałam dwa dystrybutory paliwa i przyzwyczajona do irlandzkich stacji benzynowych podjechałam. Co prawda widzę, że samochody podjeżdżają ale na dystrybutorach widnieje napis „green diesel” . To ropa rolnicza przeznaczona do łodzi, kutrów czy do ogrzewania, jest tańsza od zwykłej ropy do samochodów.  Farbowana jest na zielono po to by ludzie nie oszukiwali i nie używali jej w samochodach. Policja czasem gdy zatrzyma samochód, sprawdza jakiego koloru ropa jest w baku. Ale wracając do tematu, stoję i rozglądam się w tym dziwnym miejscu o nazwie Horse and Jockey gdzie na dodatek nie wiem na jakiej to stacji się znalazłam. Wypatrzyłam drewnianą szopo-budkę. Podeszłam tam, zawołałam „hello, how you” i zjawił się jakiś śmieszny pan. Spytałam go o paliwo. Przypominam że za plecami mam niemal sznurek samochodów. Bez większego wysiłku pan ocenił że nie jestem tutejsza i odpowiedział mi zdziwionym głosem „paliwo do samochodu?, nie to nie u mnie. Musisz jechać do następnej miejscowości. To tylko milę stąd”. Oczywiście nie dziwiłam się jego zdziwieniu, po prostu zachowywałam się jakbyśmy spotkali się gdzieś w pubie a nie w miejscu gdzie ludzie tworzą niemalże korek tankując nielegalnie…. bądź też napełniając kanistry (dokładnie nie widziałam 🙂 ) Podziękowałam panu i pojechałam. Dobrze że powiedział mi nazwę następnej miejscowości bo z jego jednej mili wyszło mi 8 kilometrów. 🙂

diesel-dipper

14 uwag do wpisu “Gdzie mieszkasz? W Koniu i Dżokeju.

  1. Lubię takie historie, zupełnie jak z książek McCarthy’s Bar albo Round Ireland with a fridge. Zielone paliwo nie jest dobre do ogrzewania domów bo chociaz jest tańsze niz rózowe to psuje pompy 😉 Miałem nadzieję, że wyjaśniasz nazwę tej wioski, bo mijam ją czasem ale nie mam pojęcia skąd jest ten dżokej 🙂

  2. Aż sprawdziłam zaintrygowana, czemu po irlandzku tylko jedno słowo, a tu słownik wiki mówi, że w gaelickim „marcach” znaczy po prostu „jockey”. Ciekawe, z którego języka na który tą nazwę tłumaczyli 😉

  3. …jakie to fajne, jaki dystans do życia pod każdym względem;-)
    …a gdyby to wszystko działo się u nas…już słyszę te lamenty…że…złodzieje, że spisek, że głupie i wogóle…jak żyć P.Premierze ?;-)))
    pozdrowienia powakacyjne, Kasiu;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s