Nie otwarte skierowania, zysk z cukierków czyli skandale w irlandzkiej służbie zdrowia

Czy znacie państwo kraj którego mieszkańcy są zadowoleni ze służby zdrowia? Pewnie jakieś wyjątki się znajdą ale nie będzie do nich należała Irlandia. Nieelastyczne godziny pracy lekarzy, ciężki dostęp do specjalistów o czekaniach całonocnych w szpitalu w nagłych wypadkach nie wspomnę. Do tego drogo – osoba pracująca, nie ważne czy ma ubezpieczenie prywatne czy państwowe za każdą wizytę u lekarza pierwszego kontaktu płaci 50 euro a specjalisty 80 euro. Szpital w nagłym wypadku bez skierowania 100 euro – ciekawe skąd mam mieć skierowanie w nocy na ostry dyżur? Owszem można mieć ubezpieczenie prywatne ale i tak trzeba samemu zapłacić z góry za wizytę a potem oddadzą tylko część. Stomatolodzy to już całkiem inny kaliber…kanałowe leczenie zęba cztery lata temu kosztowało mnie niecały tysiąc euro. Niektórych wydatków związanych z leczeniem, prywatni ubezpieczyciele nie honorują z przeróżnych mniej lub bardziej logicznych powodów. Wtedy część tych wydatków może pokryć państwo ale też tylko część. Nie ma różnicy miedzy państwową a prywatną służbą zdrowia jeśli chodzi o podstawowy dostęp do lekarzy. I tu się płaci i tu się płaci i czeka. Na państwowego czasem jeden rok na prywatnego kilka miesięcy. Ogólnie jest kicha i mogłabym napisać epopeje na ten temat bo mam częsty kontakt z tutejszą służbą zdrowia. I żeby jeszcze była dobra i taka na której można polegać to rozumiem że można trochę czekać.. ale niestety na każdym kroku spotyka się niedokształconych lekarzy stawiających złe diagnozy, przypisujących nieodpowiednie leki itp. Ale dość prywaty….

Jeszcze dokładnie mam w pamięci burzę jaka wybuchła kilka lat temu w związku z odkryciem że pewien dubliński szpital zignorował tysiące skierowań na badania..tak po prostu ich wcale nie wykonał, pacjentów nie powiadomił że ich badać nie będzie, ot czekali tak sobie latami. Pomiędzy latami 2001 a 2003 szpital nie przebadał 328 pacjentów skierowanych do niego. Przez kolejne lata nazbierało się ich więcej aż w roku 2010 odkryto 3,5 tysięcy skierowań na badania które nigdy nie zostały nawet otwarte i leżały sobie w biurach specjalistów lub w ich przegródkach na korespondencje. Gdy pewien pacjent szpitala zmarł, okazało się ze nie postawiono nawet diagnozy na co chorował…bo nikt nie spojrzał na wyniki badań które mu zrobione. Również wtedy wyszło na jaw, jakby tego było mało, że w tym samym szpitalu 57 tysięcy prześwietleń (!!!) zrobionych pomiędzy rokiem 2005 a 2009 nigdy nie znalazło się przed oczami specjalisty radiologa.

Od kilku dni mamy nowa aferę związana z zarobkami dyrektorów szpitali. HSE (jednostka państwowa nadzorująca publiczną służbę zdrowia w Irlandii) odkryła że większość z 44 sprawdzonych przez nią placówek, łamie wytyczne dotyczące wydatków na zarobki i dodatkowe bonusy dyrektorów. I tak np przez ostanie 3 lata wydano ponad milion na prywatną emeryturę kilkunastu dyrektorów. Inni dostają dodatek na ubezpieczenie w ramach prywatnej służby zdrowia (sic !) w wysokości ponad 5 tysięcy na rok.  Średnie zarobki roczne pielęgniarki w Irlandii to 27 tysięcy euro rocznie, łatwiej więc teraz państwu zrozumieć te dysproporcje i powód oburzenia Irlandczyków. Wiadomo że ten zarobek pielęgniarek jest marny ale… Dyrektor szpitala dziecięcego zarabia 236 tysięcy na rok…I dostaje dodatek w wysokości 45 tysięcy. Ciekawe że akurat ten dodatek specjalnie ludzi nie oburza gdyż jak twierdzą nie jest z podatków bo nie pochodzi z HSE… Dla mnie dziwny to tok myślenia, bo w sumie te pieniądze pochodzą z HSE tyle że nie bezpośrednio. Wiecie państwo skąd pieniądze na ten dodatek? Ano są to pieniądze które szpital ma z wynajmu powierzchni na sklepik ze słodyczami itp w szpitalu oraz od zarządcy parkingu szpitalnego.

Afera wciąż zatacza szersze kręgi, nowe nadużycia są opisywane niemal codziennie.

Tymczasem na przyszły rok przewidywany jest deficyt finansowy na wydatki na służbę zdrowia w wysokości 300 milinów euro..

health-care

17 uwag do wpisu “Nie otwarte skierowania, zysk z cukierków czyli skandale w irlandzkiej służbie zdrowia

  1. „odkryto 3,500 tysięcy skierowań ” – 3,5 miliona ? chyba, chodziło o 3,5 tysiąca🙂
    na służbę zdrowia wszyscy wszędzie narzekają, i nie ma sposobu by to zmienić.

  2. Z jakąś idiotyczną nadzieją (a może jednak: bezwolnie) daliśmy swego czasu – czyli w 1999r. – imć panu Buzkowi przyzwolenie na 4 reformy państwa. Cztery porażki za które w nagrodę zrobił karierę w Euro. W Parlamencie czyli w euro.
    Ta samorządowa wiele miast sprowadziła do roli prowincji, zapadłej prowincji. Edukacyjna wprowadziła twór zbyteczny czyli gimnazja, które nigdy do rangi tych wzorcowych – przedwojennych nie dorosły. Ubezpieczeniowa – emerytalna właśnie upada z hukiem. A służba zdrowia? Kto ma znajomości lub kasę ten przeżyje. To znaczy: nie umrze tak od razu.
    Owszem „reforma” to słowo ponętne. Samo w sobie oznacza jedynie zmianę, ale w społecznym odbiorze nie wiem czemu ma pierwiastek nadziei, że to zmiana na lepsze. Guzik prawda.
    Dlaczego w Polsce skorzystano z wzorów, które nie sprawdziły się w innych krajach? Zagadka, ale prymitywna.
    Blog to nie miejsce na ekspertyzy, więc powiem Ci, że kiedyś uśmiałem się czytając blog Polaka mieszkającego w Anglii. Zwłaszcza wpis, o tym jak udał się do lekarza w nagłej, nocnej potrzebie. Ból jak wiadomo nie wybiera pory dnia. Żeby nie przedłużać streszczę: Po kilku godzinach oczekiwania na izbie przyjęć i skorzystaniu z pomocy tłumacza (jego angielski okazał się niewystarczający) trafił przed oblicze lekarza angielskiej służby zdrowia. Lekarz okazał się być Hindusem, którego znajomość angielskiego była tak kiepska, że tłumacz okazał się zbędny. A nasz bohater wyszedł z receptą na leki, które zakupił na najbliższej stacji benzynowej, bez recepty.

  3. RECEPTOPISANIE i WYDŁUŻOLECZENIE jest kluczem do LEKKOZARABIANIA medio lekarzy w CAŁEJ UE.

    A przysięga Hipokratesa – od wieków uznawana i stosowana – już dzisiaj oficjalnie, w CYWILIZOWANEJ Europie, zaczyna za sprawą SKRYCIE WPROWADZANYCH unijnych regulacji odchodzić do LAMUSA.

    Pora na PŁAĆKRATESA🙂

    • kolega miał mieć operację na gardło w piątek. W czwartek zadzwonili do niego ze szpitala i powiedzieli że odwołują. Nie podali nowego terminu ani nic. Jak spytał dlaczego w odpowiedzi usłyszał: lekarze kazali mi wyczyścić ich kalendarz operacji bo był zbytnio zapchany.

  4. Skąd ja znam te ich przekładanie😉 na operacje cZekalam 7 miesięcy leżąc w domu. 2 razy przekładana w koncu 3 data ..
    Choć i tak mi powiedziano ze mogą nawet odmówić w dzien przyjęcia do szpitala (jak to powiedziano zależne od lekarza , czy przyjdzie czy nie , czy wielu innych zależności bo prosze pani pan dr pracuje w 3 szpitalach i ma swoją klinikę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s