Po co pracować…czyli Irlandia i jej system pomocy socjalnej

Wczorajsze media irlandzkie żyły świeżo opublikowanym raportem z którego wynika że 23% gospodarstw domowych to gospodarstwa „bezrobotne”. Gospodarstwa „bezrobotne” to takie, w których żadna osoba nie ma pracy lub w których osoby które mogą pracować (czyli pełnosprawni i dorośli) pracują krócej niż odpowiednik 20% etatu.  Trochę te dane zszokowały bo średnia Unii Europejskiej wynosi 11%. To co dodatkowo jest niepokojące to to, że 1/3 osób w takich rodzinach stanowią dzieci.

Polityków te dane przerażają..bo tak wypada. Przeciętny irlandzki Kowalski nie wydaje się natomiast być zdziwiony. Niemalże legendy krążą o całych wielopokoleniowych klanach bezrobotnych.. którzy mają się dobrze  do tego stopnia, że latają dwa razy do roku na wakacje. Oczywiście jest w tym trochę przesady, ale tylko trochę.

Dodatkowa analiza tych gospodarstw domowych nie zaskakuje. Osoby w takich gospodarstwach  zazwyczaj nie posiadają wykształcenia ani żadnych umiejętności zawodowych związanych z pracą fizyczną, nigdy też w życiu nie pracowały.

Zazwyczaj nie posiadają własnego lokum ale mieszkają w wynajętym, są singlami lub rodzicem samotnie wychowującym dzieci. Są też osobami z jakimś stopniem niepełnosprawności lub z takimi osobami mieszkają.

Dziwimy się dalej? 1/3 wydatków Irlandii to wydatki na pomoc socjalną – 2,2 miliardy euro. Wliczone są w to emerytury, darmowe przejazdy środkami transportu publicznego (a co, niektórzy mają do tego prawo) czy dopłaty do gospodarstw rolnych.

unemployment_2066835c

 

29 uwag do wpisu “Po co pracować…czyli Irlandia i jej system pomocy socjalnej

  1. I znowu jakbym o UK czytala. Zawsze jak zdarza mi sie isc w tygodniu do tutejszego straszliwego shopping center, jestem ciagle i niezmiernie zdziwiona tym tlumem tutaj i tym, czy rzeczywiscie wszyscy maja wolne? I za kazdym razem jak sie przyjrze jednostka w tlumie juz mniej sie dziwie. Wiekszosc ma na czole napisane nigdy nie pracowalem/am, nigdy nie bede pracowal/a i nie mam pojecie, co slowo praca oznacza. W razie watpliwosci z identyfikacja osobnika wystarczy poczekac, az delikwent sie odezwie, czekac dlugo nie trzeba i nie ma obawy, ze sie nie doslyszy.

    • Monika to identycznie jak tutaj… te osobniki rozpoznaje się po wyglądzie. A jak się ich nie widzi tylko słyszy (bo stoją z tyłu, idą zza zakrętu etc) to po akcencie.
      Wkurza tylko bardzo to jak nic nie robią a duża część społeczeństwa (w tym ja) na nich pracuje. Wszystko mają za darmo, domy, opiekę medyczną …nawet kasę dostają dodatkową gdy dzieci idą do komunii na ubranie komunijne.

        • jakiś rok temu przygotowano opracowanie pokazujące komu warto pracować a komu nie. Wynikało z niego, że dla rodziny z dziećmi ni opłaca się pracować wcale i gdy jedno z bezrobotnych rodziców idzie do pracy, cała rodzina bardzo na tym traci. Szybko raport wycofano i nabrano wody w usta. Ale mleko się rozlało…rząd zobaczył to o czym wszyscy mówią – że wspiera patologię i patologiczne zachowania. Ale lepiej o tym nie mówić i zamieść pod dywan. I tak za dużo porecesyjnego bólu wśród normalnych ludzi, po co jeszcze patologię prowokować🙂

  2. Moze w przyszlosci praca zarobkowa bedzie przywilejem? Mielismy rewolucje przemyslowa, ktora przetoczyla sie strajkami, walkami z rzadem i dopiero Iron Lady sobie jakos zaczela to wszystko ogarniac. Dzis na naszych oczas dzieje sie rewolucja elektroniczna, tylko ze tym razem po cichu, jest ale niby jej nie ma… tak mi sie zdaje…

  3. Reblogged this on Łódź Odysa and commented:
    „Czy się stoi czy się leży”… idea wciąż ta sama a „Lenin wiecznie żywy” jak mawia klasyk… Najgorsze jest to że kolejne pokolenia są tego uczone wręcz programowo. Postawa roszczeniowa przyswajana jest coraz łatwiej a ludzie pracy karani coraz wyższymi podatkami w ramach „sprawiedliwości społecznej” która jest zwykłą kradzieżą w ramach tzw. „prawa”. Nic dziwnego że socjaliści w całej Europie mają wciąż wysokie poparcie bo wyborców zakochanych w ich „społecznej” retoryce zamiast ubywać przybywa z każdym nierobem nauczonym w szkole że „Unia daje” i że państwo ma obowiązek utrzymywać obywatela… Czekam cierpliwie aż to wszystko pierdyknie pod ciężarem długu publicznego który nieprzerwanie rośnie z roku na rok we wszystkich tych „rozwiniętych” gospodarkach. http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/04/27/efekt-placy-minimalnej-w-hiszpanii-stada-bezrobotnych-kretynow/

  4. Gdy mieszkałam w mieście, nie zwracałam na to uwagi, czasami zwyczajnie nie wiedziałam, kto jest próżniakiem a kto tylko tak wygląda. Natomiast na wsi, w malutkiej społeczności jest to bardzo widoczne, a poza tym wszyscy wszystko o sobie wiedzą (czasem żartuję, że u nas nie ma spowiedzi, bo po co, skoro i tak ksiądz zna wszystkie plotki).
    O ile fakt istnienia szerokiego fachlarza pomocy socjalnej nie budzi we mnie aż tak skrajnego oburzenia, to przyznam się, że czuję wstręt do moralnej postawy większej części osób pozostających na permanentnym utrzymaniu państwa. Np. istnienie socjalnych mieszkań nie jest dla mnie solą w oku, ale do szału mnie doprowadza, że wiele z tych osób nie dba o otrzymane od miasta nieruchomości. Gdy sprzątamy społecznie wieś, najwięcej śmieci znajduje się właśnie na podjazdach domów socjalnych. Oczywiście społecznie pracują tylko Ci, którzy pracują też zawodowo, bo ktoś, kto nigdy nie pracował za wynagrodzenie, nigdy nie pojmie, że można zrobić coś za darmo, a wielu z nich nawet nie wierzy, że wolontariusze pracują za friko…
    Swoją drogą sytuacja jest rzeczywiście taka, że wielu mamom nie opłaca się pracować – gdy pójdą do pracy, będą musiały zapłacić za przedszkole, za lekarza, nie dostaną dopłaty na czynsz, opał itd, nie będą mogły za darmo się uczyć na kursach czy studiować. Nie pracując, mają to za darmo plus dostają zasiłek, który nie jest szalenie wysoki, ale po obliczeniu strat i zysków okazuje się, że korzystniej jest być na zasiłku niż pracować, gdy pensja oscyluje wokół minimalnej płacy. Państwo rzeczywiście samo tę grupę wygenerowało, zamiast wspierać pracujące mamy, wspiera niepracujące, tłumacząc to tym, że pomaga im wrócić na rynek pracy.

    • w Dublinie te patologiczne obiboki są rozpoznawalne z daleka🙂 Wiadomo też w jakiej dzielnicy jest większe prawdopodobieństwo spotkania ich.
      Mojej znajomej mąż ma firmę budowlaną. Miał swego czasu kontrakt z dublińskim city council i remontował domy socjalne. Ten sam dom trzeba było remontować co dwa, trzy lata….
      Pewnie, że nie opłaca się pracować matkom jeśli zarabiają minimalną krajową, ale nie o to chodzi przecież. Kobieta powinna mieć wybór czy woli być panią domu czy woli pracować zawodowo, rozwijać się zawodowo, awansować itp a nie wypadać na kilka lub kilkanaście lat z rynku pracy. Potem już pewnie wcale nie wróci, chyba że do najprostszej pracy bez specjalnych wymagań czy kwalifikacji. Ale to powinien być wybór kobiety / rodziny świadomy a nie wymuszony ekonomicznie. Swoją drogą, w tych gospodarstwach domowych opisanych powyżej w raporcie, kobiety te raczej nigdy nie pracowałyby niezależni od tego czy są matkami czy nie. To specyficzny typ społeczeństwa a nie zwykłe kobiety, które czasowo „zawieszają” swoją pracę zawodową na czas podchowania dzieci.

      • Zgadzam się z Tobą.
        Uważam też, że państwo powinno pomagać tym mamom, które chcą pracować, bo to one płacą podatki.
        Znam sporo pań, które są „przy mężu”, bo wybrały taki styl życia, często są one bardzo aktywne społecznie, działają charytatywnie, a zarobki męża wystarczają. Znam też takie, które zrobiły sobie przerwę na wychowanie dzieci i wróciły do pracy zawodowej (część z nich nie korzystała z zasiłku w tym czasie). Znam takie, co pracują, a opieką nad dziećmi zajmują się nianie, dalsi członkowie rodziny lub ojcowie-farmerzy (w końcu pracują w domu/koło domu). Znam też takie, co pracują na pół etatu, zajmują się dziećmi, działają w organizacjach charytatywnych i są aktywnymi politykami. O istnieniu zasiłkowych próżniaczek wiem, ale nie mogę powiedzieć, że znam. Na wsi żyją na swoistym marginesie, zamknięte w 4 ścianach, nie uczestniczą w życiu społecznym. I chyba nie chcą zmienić swojego życia… Żadnych ambicji, żadnej chęci zmiany… Mnie to nawet trochę zastanawia, jak wytrzymują to osamotnienie i nudę??

        • jeśli kobieta nie pracuje na czas wychowywania dzieci tylko bierze bezpłatny urlop wychowawczy lub bezpłatny urlop zwany „career break” lub też „leave of absence” żadne zasiłki jej nie przysługują i tak….Te o których mówisz pewnie właśnie tak zrobiły…bo dla nich przerwa od pracy zawodowej lub zmniejszenie jej godzin to po prostu dostosowanie swego życia do zmian (czytaj założenia rodziny). Te natomiast rzesze darmozjadów, darmozjadami zawsze będą i to bez znaczenia czy mają dzieci i w jakim wieku. I one się chyba nie nudzą..pewnie oglądają serial za serialem albo robią na drutach?🙂

          • Te, o których pisałam, porzuciły karierę (najczęściej karierę w Dublinie), przeniosły się na wieś, by w lepszych warunkach wychować dzieci. Tylko jedna z moich koleżanek wyjeżdża co tydzień na 4 dni do Dublina, by kontynuować pracę w tej samej firmie, w której pracowała przed pójściem na urlop macierzyńskim. Kilka było na zasiłkach, bo nie potrafiły pogodzić pracy z wychowaniem dzieci, ale gdy dzieci podrosły znalazły pracę w innym miejscu, założyły własne małe firmy, różnie. Właściwie każda ma swoją historię, inną od pozostałych. Takie zasiłkowiczki na całe życie znam tylko z widzenia. W sumie trudno mi coś powiedzieć na ich temat. Oglądają seriale? Ale nuda…🙂

            • w Dublinie wybiera się lepsze dzielnice do wychowywania dzieci w dobrych warunkach. Na daleką wieś wyjeżdżają tylko te, które albo mają tam rodzinę i chcą być blisko niej / chcą jej pomocy albo nie stać ich już na życie na poziomie w stolicy z dziećmi i jednym pracującym rodzicem….
              A co do commutowania to znam wielu mężczyzn dzielących swój tydzień pomiędzy Cork i Dublin lub też Galway i Dublin. Dwóch natomiast są dla mnie już całkiem typem karierowiczów bo commutują do Londynu…w czwartki wracają do Dublina i w niedzielę lub poniedziałek znów Londyn…

              • Tak, one powróciły w rodzinne strony, stąd pochodzą. . Dublin był tylko trampoliną, by zarobić i wybudować się w rodzinnych stronach. Jedna znajoma rodzina jest tu z przymusu, mąż dostał przeniesie do oddziału w Sligo, a żona zdecydowała się porzucić karierę i urodzić dzieci. Do Londynu lata mąż mojej koleżanki, przeniósł tam całą firmę. Panom chyba łatwiej się tak przemieszczeć. Łatwiej pod względem emocjonalnym, nie są tak przywiązani do komody, ogródka i ulubionej filiżanki. Choć może to stereotyp?

                • wiesz mi już nie chodzi o to czy przywiązany do miejsca czy nie..ale ten czas spędzany na podróżach, lotniskach, samolotach, pociągach…Nie chciałoby mi się. Ja miewam wyjazdy służbowe po Irlandii (rzadko poza) i zawsze po powrocie wypluta jestem..Ale żeby tak podróżować w te i we wte co tydzień..nie dałabym rady.

  5. Od jakiegoś czasu jestem na wakacjach sponsorowanych przez państwo irlandzkie. I tak, niekiedy, szlag mnie trafia, jak znajduję jakąś ofertę pracy (najczęściej part-time) i po szybkiej kalkulacji okazuje się, że idąc uczciwie zarabiać, dostanę mniej, niż daje mi Socjal.
    Z mojego punktu widzenia, to wina systemu. Z jednej strony dobrze: mam co jeść, gdzie mieszkać i takie tam… z drugiej strony, motywacja, żeby ruszyć się z miejsca tak jakby słabnie i nie dziwię się tym wielopokoleniowym klanom ludzi niepracujących.

    • do tego wyobraź sobie że oni nigdy nie musieli pracować żeby dostać zasiłek a Ty musiałeś. A jak jeszcze mają dzieci to do tego dochodzi o wiele więcej kasy i przywilejów.
      Często się wkurzam widząc te bandy pasożytów. Wiem ile za co osobiście muszę płacić, jakie podatki, jakie ubezpieczenia, jakie opłaty…tylko dlatego… że mam dobrą pracę. A wystarczyłoby nic nie robić i mieć wszystko na tacy.. Przepraszam musiałbym jednak zrobić kilka rzeczy najpierw: chodzić w pidżamie lub dresach, mieć scumbagowy dubliński akcent, jakieś amatorskie tatuaże, tlenione włosy, i przeprowadzić się do jakiejś parszywej dzielnicy. Może jeszcze do tego konia kupić. … PS. Jak widzisz Piotrze w tym temacie mam w dupie polityczną poprawność🙂

  6. Hm, z jednej strony czytajac Twoj wpis troche zazdroscilam tym wszystkim bezrobotnym ilosci wolnego czasu i beztroski, a z drugiej strony takie zycie to nie zycie. Zero ambicji i zycie z dnia na dzien. Pozdrowienia

  7. Cóż tu dodać … Wszystko chyba zostało powiedziane … Mam wrażenie, że wiele działań, które z założenia miały pomagać osobom w jakiś sposób poszkodowanym przez los i życie, jest wykorzystywanych przez osoby „zaradne”.

    • rozbuchany system opieki socjalnej został się w spadku po tygrysie celtyckim. Trochę go poprzycinano tu i tam, ale wciąż za mało. A łatwo nie będzie zaktywizować tego typu ludzi, oni nigdy nie pracowali, nie widzieli też żeby mama czy tata wychodzili do pracy lub z niej wracali.. a dom, jedzenie, zabawki, telefony, ipady itp zawsze mieli.. Głupi chyba tylko pracuje??😉

  8. To chyba specyfika każdego państwa, że „bezrobotni” są niby tacy niewykształceni, ale oblatani w odpowiednich przepisach, jak niejeden student prawa. W Polsce mogliby otwierać profesjonalne punkty doradztwa prawnego pod hasłem „jak zrobić państwo, oszczędzając dodatkowo na mydle”.
    A już całkiem serio, mówi się wiele o tym, że nie opłaca się pracować. Pojawiają się postulaty wprowadzenia negatywnego podatku dochodowego, żeby podjęcie jakiejkolwiek pracy było opłacalne, m.in. poprzez obniżanie zasiłku, a nie utratę praw do niego. Problem jest taki, że „państwu menelstwu” o kwoty chodzi jedynie w kwestii opłacalności, ale równie dobrze można żyć za mniej, ograniczać potrzeby, byle tylko na papierosy i alkohol starczało. I by się nie narobić.

  9. Rozumiem oburzenie, ale rzeczywistość nie jest taka czarno – biała. Wśród tych „darmozjadów” i „nierobów” są osoby które nie potrafią się dostosować, nieporadne życiowo, czasem w jakiś sposób upośledzone. Wiem, że łatwo powiedzieć – sami sobie winni, niech klepią swoją biedę. Tyle, że jak się tam wejdzie, popatrzy na dzieci, to już nic nie jest oczywiste…

    • oj inaczej to wygląda w Irlandii niż w Polsce. Te osoby tutaj są bardzo poradne życiowo, nic nie muszą robić i kombinować bo państwo za nich wszystko płaci. Dostają mieszkanie od państwa albo państwo daje im kasę na wynajem, nie segregują śmieci (wywóz segregowanych jest darmowy a niesegregowanych się płaci) bo państwo opłaca i ten rachunek. Mają wszystko podane na tacy i żyją jak pączek w maśle. To nie ta bieda polska.
      Ale dzieci zawsze szkoda, to prawda. Mogłyby mieć inne wzorce a nie powielać patologiczne zachowania..

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s