Polacy w Irlandii #3 – malarka Kasia Jones

Dziś mam przyjemność przedstawić Wam już trzecią osobę w ramach mojego nowego cyklu Polacy w Irlandii. Rozmawiałam już z poetką Małgorzatą Południak oraz z blogerką i fotografką kulinarną Magdaleną Pastuła. Dziś czas na moją imienniczkę czyli Kasię Jones.
 
Gdy szłam spotkać się z Kasią spodziewałam się zobaczyć filigranową blondynkę i tak było. Kasia okazała się świetnym kompanem do rozmowy oraz osobą w której towarzystwie od razu poczułam się tak jakbym znała ją wiele lat. Gdy usłyszałam, ze Kasia pochodzi z Łodzi, zauważyłam że wydaje mi się że wszyscy Polacy których tu poznaję są z Łodzi. Kasia się zaśmiała i powiedziała że ona nie spotyka tu nigdy nikogo z Łodzi za to z moich okolic cały czas. Wtedy ja się zaśmiałam bo ja nie znam tutaj nikogo z mojego miasta.
Kasia z wykształcenia jest nauczycielem języka angielskiego, ale podążyła za swoją pasją i teraz jest malarką. Maluje klasycznie na płótnie farbami olejnymi ale także ”uprawia” digital art. Jak przystało na filologa Kasia zauważa, nie wszystko jest zgrabnie przetłumaczalne na język polski – sztuka cyfrowa tak dziwnie brzmi, jakby wykonywały ją roboty. Bohaterka mojego dzisiejszego wpisu dzieli domek usytuowany pomiędzy Dublinem a Wicklow z brodatym mężem, rudym synem i czarnym kocurem o jakże męskim imieniu Sherry😉 (Kasi syn go tak nazwał myśląc , że jest to imię męskie)
 
Kasiu, pozwolisz, że zadam Ci kilka standardowych pytań, powiedz jak się znalazłaś w Irlandii? 
 
Przyjechałam tutaj do chłopaka i dlatego , że rozczarowałam się Polską ( po 7 latach spędzonych w Londynie, wróciłam do Polski i jej już nie poznałam ). Po kilku latach poznałam mojego obecnego męża – Irlandczyka – i tak nam się życie wiedzie w szczęściu i radości. Jestem tu ponad 7 lat…hmmm….czyżby znowu pora na przeprowadzkę…jeśli już to tylko do lasu gdzieś w Wicklow, z Irlandii się już nie wyprowadzam.
 
Skoro mieszkałaś wcześniej długo na sąsiedniej wyspie, chyba Irlandią Cię niczym szczególnym nie zdziwiła? 
 
Dziwiłam się, że potrafi padać tygodniami. Pierwsze miasteczko, które ujrzałam w Irlandii i mieszkałam przez kilka lat to Limerick – nie byłam pod wrażeniem, ale potem zamieszkaliśmy w Galway i wtedy zrozumiałam o co chodzi ludziom mówiącym, ze Irlandia to piękny kraj🙂 No i wreszcie zaczęłam zwiedzać Irlandię intensywniej bo kupiliśmy auto.
 
W sumie nazbierało się Ci już trochę lat na emigracji, czy jest wciąż coś za czym tęsknisz lub przeniosłabyś z Polski do Irlandii a z Irlandii do Polski? 
 
Z Polski do Irlandii chyba przeniosłabym to o czym często mówią Polacy czyli krany, które mieszają ciepłą i zimną wodę, dodatkowo prawdziwą zimę ze śniegiem i mrozem, gorące lato. A w drugą stronę to o czym się zgodziłyśmy czyli ludzi, którzy uśmiechają się do obcych, łatwość zagadania do kogoś nieznajomego, tylko dlatego ze oboje stoicie w kolejce i umieracie z nudów.
 
Jak Ciebie samą zmieniła Irlandia?
 
Jestem bardziej otwarta na nieznajomych, nauczyłam się odpowiadać gdy zagadują oraz sama potrafię spontanicznie zagadać, co jest bardzo pomocne w walce z moją nieśmiałością.
 
Jacy według Ciebie są tubylcy?
 
 Mój mąż to Irlandczyk więc mam ich w swoim bliskim otoczeniu sporo. Bardzo lubię rodzinę mego męża, fajnie się z nimi wygłupiać, ale moją najbliższą przyjaciółką jest Polka. Nie jest łatwo być w dwukulturowym i dwujęzycznym małżeństwie. Mimo, że mój angielski jest dobry, to i tak mamy czasem zgrzyty, gdy okazuje się że dane wyrażenie po angielsku jest rozumiane trochę inaczej tu niż w klasycznej nauce angielskiego. Na przykład ”give out to somebody” istnieje tylko w Irlandii, nie spotkałam się z tym nigdzie indziej, ani w podręcznikach do angielskiego, które podobno miały każdy czasownik frazowy, ani w Anglii. To typowe irlandzkie wyrażenie, których jest mnóstwo i które ciągle odkrywam.
 
W Irlandii inaczej też wygląda sprawa pytania/proszenia o coś, Irlandczycy są bardziej dyplomatyczni jeśli o to chodzi i ja czasem się gubię w tym, wolałabym by powiedzieli coś wprost niż tak dookoła.
KasiaPaintsPets (3)
KasiaPaintsPets
 
Zdradzisz moim czytelnikom coś więcej o sobie i o swojej sztuce?
 
Jak już wspomniałam mieszkam na granicy dwóch hrabstw – Dublin i Wicklow, gdzie z głównej ulicy widzę morze w oddali. Cała nasza rodzina regularnie lubi spacerować po Wicklow, szukam wciąż nowych miejsc do zwiedzenia, ale moim ulubionym jest jezioro Dan, gdzie schodzi się w dół po ogromnych pagórach, obserwuje jelenie, czasem zobaczy lisa. Jest tam przepięknie o każdej porze roku. 
Głównie maluje na płótnie farbami olejnymi, ale teraz zaczynam odkrywać uroki digital art.
Z wykształcenia anglistka, z pasji i zawodowego zajęcia artystka, jak to się stało Kasiu?
 
Zaczęłam rysować i malować w wieku 3 lat, najpierw po ścianach, książkach, potem wreszcie dostałam jakiś pusty stary zeszyt i blok rysunkowy. Moje profesjonalne malowanie też ewoluuje. Początkowo malowałam konie na zamówienie, malowałam je właściwie od dziecka. Teraz już maluję inne zwierzęta. Bardzo lubię też malować portrety ludzi, każda twarz jest fascynująca, a najbardziej te ze zmarszczkami, które są jak mapa danego człowieka. Uwielbiam malować oczy i uchwycić to coś co czyni każdego człowieka wyjątkowa postacią. Mój najnowszy projekt to „Portrety Polsko – Irlandzkich Rodzin” – inspiracją była moja własna rodzina, nasze doświadczenia w używaniu obu języków, nasze różnice i podobieństwa kulturowe. Do każdego portretu będzie załączony wywiad z członkami rodziny właśnie na temat jak to jest być częścią mieszanej rodziny.
 
Mnie nikt jeszcze w życiu nie namalował, namalujesz?
 
ha haha.
 
Dziękuję Kasiu za spotkanie i rozmowę.
 
Żegnając się, postanowiłyśmy z Kasią że razem wybierzemy się w góry Wicklow – obydwie to lubimy!
 
Więcej prac Kasi i o niej sami dowiecie się z tej strony  www.kasiajones.com 
 

13 uwag do wpisu “Polacy w Irlandii #3 – malarka Kasia Jones

  1. Ale sie wzruszylam ,ta rozmowa .Ja tez pochodze z Lodzi to moje ukochane miasto.Zas obrazy Kasi sa piekne takie naturalne.Milo sie czyta o takich ludziach jak Kasia,ktorzy maja swoje pasje i je realizuja.

  2. Zapomniałam o kranach…🙂 i zazdroszczę bliskości gór, ale cóż… nie można mieć wszystkiego na wyciągnięcie ręki🙂 Mopsy mnie rozczuliły🙂 Pozdrawiam Kasię i Kasię🙂

    • Tak, nietoperz wymiata. Jest tyle ciekawych ludzi wokol tylko nie wiemy o nich bo przeciez to nie ich slychac przeklinajacych na ulicach czy pojawiajacych sie w notkach o jakichs rozrobach w gazetach. Czas zmienic glupi stereotyp lansowany przede wszystkim w polskich mediach rodaka na zmywaku😉 Dorzucam wiec ta seria skromnie swoje dwa grosze I cegielke. Kropla w morzu te moje starania ale kropla drazy kamien😉

      • Dokładnie!
        Przez jakiś czas pracowałam w Holandii, jako doktor astrofizyk, w instytucie naukowym; a w Polsce jak ktoś kto mnie nie znał i usłyszał, że pracuję w Holandii, to zadawał pytanie w stylu „Czy ktoś mi tę pracę załatwił” …

        • oj tak, ile Polaków tyle różnych prac i zawodów, zarówno czy to mieszkają w Polsce czy poza nią. Ale mediom i politykom jakoś to nie pasuje przyznać, że tak Polacy pracują jako barmani, sprzedawcy, stomatolodzy, architekci, ot jak to w życiu każdy ma inny zawód. Tylko to takie nie pasujące do wizerunku jaki chcą stworzyć. A że nie będe pisac o stomatologach czy architektach bo takich ludzi jest na pęczki to piszę o ludziach których jest mniej🙂 Artyści, pasjonaci itp🙂

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s