Dziecko w Irlandii

Dostaję dużo maili z pytaniami związanymi z przeprowadzką całą rodziną do Irlandii. Swego czasu również blogerka Monika, poprosiła mnie abym jej coś napisała w tym temacie. Zebrałam to wszystko razem i się z Wami podzielę.  

Irlandzkie dzieci są dobrem narodowym. Są lubiane w przestrzeni publicznej. Restauracje i kafejki mają zazwyczaj w menu sekcję dla dzieci, w toaletach są przewijaki, od krzesełek do karmienia się niemal roi, tak samo jak od kolorowanek, kredek itp. Dużo jest cieszących z daleka oczy placów zabaw, muzea i biblioteki mają kąciki dla dzieci i urządzają dla nich darmowe warsztaty i zajęcia. Wszystkie biletowane atrakcje typu zamki czy prywatne ogrody itp mają zniżkowe bilety rodzinne.  

dz

Na dzieci się nie krzyczy, nie straszy ich, nie zakazuje ani nakazuje tylko rozmawia i tłumaczy. Irlandzccy rodzice mają więcej cierpliwości niż polscy ale to wynika ogólnie z natury Irlandczyków. Zazwyczaj jak gdzieś w sklepie czy w parku słyszę płaczące dziecko i krzyczącego rodzica to jest to zazwyczaj w języku polskim. Po polsku też słyszę rodzica zakazującego czegoś dziecku i straszącego go, że jesli nie posłucha to przyjdzie jakaś tam pani i nakrzyczy (np sprzedająca) czy przyjdzie policjant i takie tam. Irlandczycy raczej gdy czegoś zakazują robią to subtelniej i z takim jakbym większym szacunkiem do małego człowieka, tym samym próbując mu tłumaczyć czemu naprawdę czegoś nie należy robić a nie strasząc jakąś bliżej niekreśloną ale złą bo przecież krzyczącą panią. W sklepach, parkach itp spotyka się dużo dzieci ubranych w stroje księżniczek, supermanów itp. Szczęśliwe dzieciństwo. 

ed2d5aaa34

Irlandczycy często mają trójkę dzieci, chociaż poprzednie pokolenia miały o wiele więcej. Bardzo rzadko zdarza się, żeby dziecko tutaj było jedynakiem. Często dzieci są rodzone rok po roku i Irlandczycy sami mówią na nie „irlandzkie bliźniaki”. Dzieci są zabierane wszędzie i irlandzcy rodzice nie unikają sklepów, urzędów czy podroży samolotem z niemowlakami czy większymi dziećmi. Oczekuje się, że dzieci szybko uspołecznią się, dlatego gdy spotkamy znajomych z dziećmi, wypada abyśmy kilka zdań z nimi zamienili, nawet jeśli są to małe dzieci. Mówimy im wtedy, że maja na przykład ładną bluzeczkę z misiem, pytamy czy idą na spacer i takie tam. Gdy zignorujemy w rozmowie dziecko, będziemy uważani za osobę niegrzeczną i arogancką. Tak samo w restauracjach, zawsze widzę jak kelner obsługujący rodzinę przy stoliku, rozmawia z nawet małymi dziećmi i pyta je na co mają ochotę do jedzenia, przyjmuje od nich zamówienie a potem podchodzi i dopytuje czy smakuje.

images

Irlandzkie mamy mające kilkoro dzieci często nie pracują zawodowo lub biorą sobie bezpłatne kilkuletnie urlopy z pracy tzw “career break”. Wynika to zazwyczaj z powodów finansowych. Szkoły w młodszych klasach mają zajęcia od dziewiątej do pierwszej i nie istnieje coś takiego jak bezpłatna świetlica czy bezpłatne szkolne kółka zainteresowań. W szkołach nie ma stołówek. Ze względu na tutejsze prawo dotyczące odpowiedzialności czy też ubezpieczania, dzieci nie wchodzą do szkoły przed zajęciami. Razem z rodzicami czekają na boisku do tej godziny dziewiątej aż zadzwoni dzwonek i można wejść do szkoły. Powiem szczerze, że nie wiem dlaczego tak jest, pytałam wiele moich koleżanek w związku z tym postem, ale żadna nie wiedziała dlaczego. Nie bardzo też rozumiały moje pytanie, one miały tak samo gdy same chodziły do szkoły i dziwiły się, że w polskich szkołach jest inaczej. Jak się może domyślacie, opłacenie opieki nad dziećmi przed godziną dziewiąta oraz od pierwszej, w szczególnie przy kilku dzieciach jest bardzo drogie. Niepracujące zawodowo matki nie spotykają się jednak z ostracyzmem społecznym tak jak w Polsce. Często też któreś z rodziców pracuje tylko kilka dni w tygodniu lub przez pół dnia. Państwowych żłobków i przedszkoli nie ma prawie wcale, a te które są funkcjonują dla rodzin z problemami społeczno-finansowymi. Dlatego koszt takiej opieki nad dziećmi jest spory – miesiąc kosztuje około 1000 euro za dziecko. Rok przed pójściem do szkoły dzieci mogą skorzystać z darmowego przedszkola ale jest to tylko kilka godzin dziennie. Dużo polskich mam nie posyła dzieci do żłobka lub na cały dzień do przedszkola, całkowicie rezygnując z pracy od razu przy pierwszym dziecku, i czekają aż dziecko osiągnie wiek w którym przysługują darmowe godziny i posyłają tylko na te kilka godzin. Bardzo wiele rodzin irlandzkich ma też tak zwane au pair. Są to młode dziewczyny z różnych krajów, które chcą podszlifować język a zarazem pozwiedzać Irlandię. Mieszkają one z rodziną, zaprowadzają dzieci do szkoły i ze szkoły, opiekują się nimi gdy rodzice są w pracy. W zamian mają mieszkanie, wyżywienie i tygodniowe kieszonkowe na drobne wydatki. W mojej pracy niemal wszystkie koleżanki które mają dzieci mają też au pairs. Są one zazwyczaj z Brazylii, Hiszpanii i Włoch ale w sumie niemal z każdego kraju na świecie.

1289399243high-vis-launch-3

Gdy dzieci są w wieku szkolnym, wtedy te mamy które miały ich wiele wracają do pracy. Te mamy które mają mają mniej niż trójkę, raczej cały czas pracują, uważając że siedzenie w domu z dziećmi tylko dzieciom w sumie szkodzi, bo nie uspołeczniają się i nie są w otoczeniu rówieśników. Jeśli nie chcą z powodów finansowych wysłać do żłobka lub nie mogą znaleźć miejsca wtedy wysyłają do naszego odpowiednika niani. Z tą różnicą, że opieka odbywa się w domu tejże niani a ona ma pod opieką kilkoro dzieci. Dzieci w sąsiedztwie bawią się przed domem ale nie biegają do siebie nawzajem do domów czy ogrodów jak to pamiętam robiło się w Polsce. Przy mniejszych dzieciach, rodzice stoją też przed domem pilnują dzieci i rozmawiają z sąsiadkami/mamami innych bawiących się dzieci, a przy starszych nikt nie stoi i nie pilnuje. Osiedla domków jednorodzinnych mają co kawałek dość dużą połać zieleni, i tam zazwyczaj starsze dzieciaki, takie co to ich rodzice nie muszą obserwować, się spotykają i grają w piłkę. W weekendy ale też popołudniami jest dużo dodatkowych zajęć dla dzieci w szkole lub poza nią. Wszystkie, również te szkolne, są płatne. 

00-spraoi

Dzieci idą do szkoły w wieku lat czterech lub pięciu – w zależności od tego w jakim miesiącu roku się urodziły. Większość szkół jest religijna i są w nich wymagane mundurki. Jest garstka szkół niereligijnych i mundurki w nich nie obowiązują. W Dublinie i pewnie kilku innych dużych miastach, dostanie się do dobrej szkoły zależy od miejsca zamieszkania bo obowiązuje bardzo ścisła rejonizacja, czasem oprócz tego też termin zapisów. Bywa tak, że dzieci są zapisywane do szkoły zaraz po urodzeniu. Dobre szkoły i rejonizacja dyktują ceny domów i mieszkań na kupno bądź też wynajem. Zdarza się, że dom na jednej ulicy, mimo że w o wiele gorszym stanie niż podobny na sąsiedniej ulicy, jest o wiele droższy. Znaczy to, że ten droższy dom należy do rejonu podlegającego pod lepszą szkołę. Podobnie jest ze szkołami średnimi. Dodatkowo, w niektórych z nich pierwszeństwo mają dzieci absolwentów szkoły. Sporo szkół średnich jest tylko wyłącznie męska lub żeńska ale są też szkoły koedukacyjne. Klasy są liczne, około 30 osobowe a nawet czasem ciut więcej i to zarówno w szkołach podstawowych jak i średnich. Nauczyciele komunikują się z rodzicami przesyłając liściki, esemesy przez facebook, strony internetowe czy newslettery mailowe. Dzieci nie dostają zadań domowych w piątki oraz mają bardzo dużo dni wolnych od zajęć, o wiele więcej niż w Polsce. W szkołach nie ma stołówek i dzieci przynoszą jedzenie i picie ze sobą. Są szkoły gdzie starsze dzieci przynoszą sobie termosy z zupą aby zjeść coś ciepłego ale w niektórych szkoła tego zabrania. Każdego dnia, na przerwy wychodzą dwa razy dziennie na boisko w różnych godzinach po to by różne grupy wiekowe wychodziły osobno. 

DSCF2157

Irlandzkie dzieci są lekko ubierane, często bose lub w koszulce w krótkim rękawku wtedy gdy ja się trzęsę i zakładam kolejny sweterek. Nie noszą czapek czy szalików. Pewnie to celowe hartowanie dzieci gdyż nikt nie bierze urlopu w pracy z byle powodu katarku dziecka itp. W Irlandii rodzicom nie przysługuje chorobowe na dziecko tak jak w Polsce i rodzice przy poważnych chorobach dziecka muszą brać urlop. Koleżanki w pracy opowiadają jak czasem wysyłają dzieci na będące trzeci dzień na antybiotyku do żłobka. Dodatkowo każda wizyta u lekarza jest płatna, chyba że jest się bardzo ubogim, więc Irlandczycy unikają chodzenia do lekarza z byle powodu. Leczą sami panadolem. Nie dziwi więc chyba to, że główną przyczyną niewydolności wątroby w krajach anglosaskich nie jest alkohol ale własnie nadużywanie tych tabletek. 

2011_09_junior_infants_1318242433426_large

Dzieci jedzą raczej śmieciowe jedzenie, tak jak i dorośli. Dużo frytek, chrupek, paluszków rybnych i parówek. Irlandzccy rodzice się tym nie przejmują. Irlandzkie dzieci długo korzystają z wózków i mają smoczki, czasem można zobaczyć dziecko wyglądające na cztery lata ze smoczkiem. Komicznie to czasem wygląda – dziecko wyciąga smoczek, coś powie, zje i następnie wkłada smoczek z powrotem do buzi.

Jest dużo klubo spotkań dla matek z dziećmi, często takie spotkania są organizowane w bibliotekach, domach kultury czy przykościelnych salach parafialnych. Wydaje mi się, że wbrew pozorom, nie jest trudno być irlandzkim rodzicem, w szczególności gdy ma się wokół mnóstwo znajomych i kuzynostwa z dziećmi w podobnym wieku. A w małej Irlandii jest to dość powszechne.

Podpowiedzcie jeśli jeszcze o czymś zapomniałam?

P10102842

19 uwag do wpisu “Dziecko w Irlandii

  1. To może ja dodam coś od siebie, z perspektywy rodzica, który całkiem niedawno przeprowadził się do Irlandii z 11-letnią córką i w zasadzie jest na świeżo🙂

    Szkoły w Irlandii w niczym nie przypominają szkół polskich. Nie ma klasówek, kartkówek, tej całej napinki i wyścigu szczurów jak w Polsce. Organizacja lekcji także jest całkiem inna – nie ma cyklu 45 minut lekcji/10 minut przerwy, jest to raczej ciąg zajęć z różnych przedmiotów, przerywany długą przerwą na lunch i jedną lub dwiema dodatkowymi przerwami w trakcie.

    Dzieci nie dostają zadań domowych w piątki oraz mają bardzo dużo dni wolnych od zajęć, o wiele więcej niż w Polsce

    W piątki lekcje nie są zadawane (przynajmniej w szkole, do której chodzi moja córka). Dodatkowo, klasy są łączone i mają zajęcia razem (ale zakres programu nieco się różni) – moja córka uczęszczająca aktualnie do klasy V ma zajęcia łączone z klasą VI (z tym samym nauczycielem).
    Nie ma ocen, nie ma wywiadówek, są indywidualne spotkania z nauczycielem. Dzieci z innych krajów nie muszą uczęszczać na lekcje języka irlandzkiego (obowiązkowego w szkołach podstawowych w Irlandii), zamiast tego w szkole mojej córki mają dodatkowe zajęcia z języka angielskiego.

    Nauczyciele komunikują się z rodzicami przesyłając liściki, esemesy przez facebook, strony internetowe czy newslettery mailowe

    Tak, to jest fajne🙂 SMS-y od Pana Dyrektora (BTW, przesympatyczny człowiek), profil rady rodziców na FB i te liściki i newslettery (w wersji drukowanej) – super sprawa🙂

    Zajęcia odbywają się zawsze w tych samych godzinach (9 – 14:40), czekanie na dzwonek o 9 na boisku też przerabiamy🙂 Mundurki – wiadomo, w Polsce były przymiarki do tego, ostatecznie to nie wypaliło. Tutaj każda szkoła ma swój wzór, istnieją nawet specjalne sklepy, gdzie wystarczy podać, o jaką szkołę chodzi, która klasa – i oni już wszystko sami wiedzą, co, w jakim kolorze itd. Dodatkowo dostaje się rozpiskę ze szkoły. Generalnie kwestia stroju jest bardzo restrykcyjnie przestrzegana.

    W szkołach nie ma stołówek i dzieci przynoszą jedzenie i picie ze sobą

    Nie wiem, czy to powszechne, ale szkoła mojej córki uczestniczy w jakimś rządowym programie darmowych lunchy i dzieciaki dostają lunch w szkole. Dostaliśmy formularz, w którym wybieraliśmy, że np. w poniedziałek ma być bułka z kurczakiem i czymś tam, we wtorek kanapka z szynką itd.

    Z zapisaniem córki do szkoły (w czerwcu, a ro szkolny zaczynał się 26. sierpnia) nie miałem problemu – z czterech szkól w okolicy jedna okazała się prywatna, w jednej nie było miejsc, a z dwóch pozostałych, gdzie chcieli przyjąć moją córkę wybrałem tę, która wg. wyszukanych opinii okazała się lepsza. W momencie zapisywania dziecka do szkoły musiałem uiścić wpisowe (130 Euro, ale to zależy od szkoły). Podręczniki są „wypożyczane” po starszych rocznikach, generalnie dzieciaki nie noszą do domu książek, a jedynie ćwiczenia, gdzie odrabiają prace domowe. Jeśli jest jakaś praca domowa wykraczająca poza zakres ćwiczeniówek, córka dostaje pojedyncze kserówki. Dlaczego o tym piszę – nie ma tu dźwigania 20-kilowych tornistrów wypełnionych tonami literatury do dziesięciu przedmiotów😉

    Zajęcia dodatkowe – tak, jak Kasia pisze – płatne, wszystkie. Ale jest wybór, np. w szkole mojej córki same sportowe zajęcia to kilkanaście propozycji, do tego zajęcia aktorskie organizowane przez zawodowych aktorów, basen, zajęcia plastyczne itp.

    Irlandzkie dzieci są lekko ubierane, często bose lub w koszulce w krótkim rękawku wtedy gdy ja się trzęsę i zakładam kolejny sweterek. Nie noszą czapek czy szalików.

    Nawet nic mi nie mów🙂 W zeszłym tygodniu, przy 2 stopniach C, ja w kurtce, czapce – na ulicy mija mnie dziewczynka tak z 13-15 lat, w mundurku jednej z okolicznych szkól, w samych podkolanówkach i spódniczce do kolan (gołe nogi) i bez kurtki (w samym swetrze). Jak ją zobaczyłem, to automatycznie zrobiło mi się jeszcze zimniej😀

    Dodatkowo każda wizyta u lekarza jest płatna, chyba że jest się bardzo ubogim

    No tu się z Tobą nie zgodzę, bo to akurat zależy od posiadanego ubezpieczenia medycznego. Poza tym, „bardzo ubogi”, to aktualnie oznacza około 2200 Euro na 3-osobową rodzinę, bo taki aktualnie jest limit dla Medical Card (pełnej), a dla GP Visit Card limit jest nawet wyższy🙂 2200 na rodzinę dupy nie urywa, ale ubóstwem to bym tego nie nazwał…🙂

    Poza tym – w Irlandii dzieci widać wszędzie i w zatrważających ilościach, naprawdę. Do tego masa młodzieży i generalnie młodych ludzi. Nie wiem, jak ze współczynnikiem dzietności, ale nawet na oko widać, że ROI to młody kraj. Szczególnie, jeśli jest się tu dopiero kilka miesięcy – to bije po oczach. Gdy w grudniu byliśmy na Boże Narodzenie w Polsce – to właśnie była pierwsza rzecz, która uderzyła mnie najbardziej – wszędzie starsi ludzie. Na ulicy, w autobusie, tramwaju. W Irlandii jest odwrotnie – spotkać staruszka na ulicy to rarytas, średnia wieku ludzi mijanych na ulicy nie przekracza 30 lat.

    • dzieki za obszerny komenatrz.
      Dodam kilka rzeczy:
      „Dzieci z innych krajów nie muszą uczęszczać na lekcje języka irlandzkiego (obowiązkowego w szkołach podstawowych w Irlandii), zamiast tego w szkole mojej córki mają dodatkowe zajęcia z języka angielskiego” – jest inaczej niż mówisz Rafał. Tylko te są zwolnione które do 11 roku życia mieszkały poza Irlandią oraz ich angielski jest słaby. Plus kilka innych wyjątków ale samo bycie obcokrajowce nie zwalnia z obowiązkowej nauki języka irlandzkiego. Irlandzki poza tym jest też obowiązkowy w szkole średniej oraz na maturze.
      „Nie wiem, czy to powszechne, ale szkoła mojej córki uczestniczy w jakimś rządowym programie darmowych lunchy i dzieciaki dostają lunch w szkole. Dostaliśmy formularz, w którym wybieraliśmy, że np. w poniedziałek ma być bułka z kurczakiem i czymś tam, we wtorek kanapka z szynką itd.” – lunche darmowe nie są powszechne ani w ogóle lunche w szkole. Są one w neiktórcyh szkołach gdzie jest dużo dzieci które potrzebują wspracia finansowego. Jest ich naprawdę garstka.
      „Z zapisaniem córki do szkoły (w czerwcu, a ro szkolny zaczynał się 26. sierpnia) nie miałem problemu – z czterech szkól w okolicy jedna okazała się prywatna, w jednej nie było miejsc, a z dwóch pozostałych, gdzie chcieli przyjąć moją córkę wybrałem tę, która wg. wyszukanych opinii okazała się lepsza.” – bo zapisywałeś 11 letnie dziecko a nie to zaczynające szkołę w wieku 4 lub 5 lat. Trudności są z dostaniem się na początku do szkoły a już nie w wyższych klasach gdy ktoś się przeprowadza ze starszym dzieckiem.

      „Podręczniki są „wypożyczane” po starszych rocznikach” – część szkół to organizuje nie wszystkie – to już trzeba się dowiadywać indywidualnie w każdej szkole. Na rok, (w zależności od wieku dzieci, rodzice wydają od 40 euro do 200 euro na podręczniki i ćwiczenia)

      Jeśli nawet masz ubezpieczenie prywatne wciąż się płaci za wizytę u lekarza, ubezpieczyciel oddaje tylko część opłaty.

      Przyznam, że nie wiedziałam jaki dokładnie jest pułap na posiadanie medical card bo nigdy nie spotkałam nikogo kto by ją miał nawet przy kilkorgu dzieci. Mówisz, że jest to 2200 na trzyosobową rodzinę. Uważam, że przy zarobkach i cenach dublińskich to jest to ubóstwo. Chyba nikt tutaj gdzie dwie osoby pracują, nie ma tak niskich dochodów? 2,200 dla jednej osoby może być ale dla trzech nie bardzo.
      PS. W poszukiwaniu staruszków zapraszam do teatrów, pubów (szczególnie w porze lunchu) restauracji i hoteli. Jest ich tam sporo bo ich stać pewnie bardziej niż polskich🙂

  2. Fajny wpis – dodam pare szczegolow: obecnie z darmowego preschool moga korzystac dzieci w wieku od 3 do 5.5 roku. Lekarz jest darmowy dla wszystkich dzieci do 6 roku zycia.

    Mnie wciaz jeszcze uderza, jak duzo dzieciakow bawi sie na dworze, w kazda pogode – dzieci maja duzo miejsca do zabawy na skwerach i w „slepych” uliczkach. Z golymi nogami dzieci chodza przez calutki rok. Znane mi polskie rodziny tez z czasem sie „odwijaja”, to hartowanie ma jednak bardzo widoczne pozytywy. Nie ma to jak jezdzic z kolezankami pol golej na rowerze przez dwie godziny, w czasie ktorych bedzie i slonce, i mzawka…

    Z frytkami itp to roznie bywa i zalezy od ogolnie rzecz biorac swiadomosci spolecznej, sa okolice, w ktorych parowki nie zobaczysz, tylko pieczywo pelnoziarniste i grillowane warzywa z serem z farmy🙂 Sens noszenia pakowanego lunchu do szkoly zrozumialam dopiero, kiedy uswiadomilam sobie, ze wtedy dziecko je to, co lubi i wiadomo, ze zje – z wlasnej szkoly pamietam, ze zjadalismy moze polowe szkolnych obiadow (jako dziecko nielubiace miesa mialam przechlapane, a kolezanki nie lubily makaronow i nalesnikow), a rodzicom oczywiscie wciskalo sie, ze calosc. Hehe.

    Do dzis nie wiem, czy dzieci moga byc w pubie wieczorem – chyba jest jakis przepis czy zwyczaj, ze nie? Ale kiedys bylo to powszechne.

    • Troche niescislosci wkradlo Ci sie. Obecnie darmowe 3h dziennie preschool wciaz tylko naleza sie rok przed pojscie do szkoly. Mowisz o nowym scheme ktory dopiero bedzie obowiazywal od wrzesnia 2016. I to nie tak, ze dziecko majac 3 lata od razu zaczyna darmowe 3h. To maja byc po prostu dwa lata przed rozpoczeciem szkoly – i to w zaleznosci od tego w jakim miesiacu roku dziecko sie urodzilo.
      Po drugie, nie kazdy lekarz jest darmowy dla dzieci do 6 roku zycia a jedyni ci ktorzy przystapili do tego programu a tych jest niewiele. Tak jak kolezanki opowiadaja, jesli ich GP nie przystapili, one dalej sa z nimi i placa bo jest to lekarz dla calej rodziny juz od dawna i do tego np przyjmuje tak jak im jest dogodnie a nie np jak lekarz z programu na ktorego wizyte trzeba czekac dwa tygodnie. Ale pewnie zdarzaj sie wyjatki oraz w mniejszych miejscowosciach pewnie tego problemu nie maja.
      Nie zgodze sie kompeletnie ze jesli chodzi o jedzenie to zalezne jest to od swiadomosci rodzicow. Krocie ludzi tu wyksztalconych porzadnie i madrych (w tym z doktoratami z medycyny) w ciagu tygodnia gdy sami sa zabiegani, przyznaja spokojnie ze zanim rodzinnie zjedza wszyscy obiad wieczorem, dzieci w miedzyczasie jedza wlasnie frytki, kielbaski itp.
      Pakowane lunche kanapkowe pewnie sa dobre dla tych dzieci ktorych mamy nie pracuja i odbieraja je o tej pierwszej czy drugiej ze szkoly. Jest jeszcze gro dzieci, ktorych obydwoje rodzice pracuja zawodowo na caly etat a dzieci po szkole uczeszcaja na zajecia dodatkowe i sa w domu poznym popoludniem. Caly dzien na zimnych kanapkach. Ja tam uwielbialam w Polsce swietlice i stolowke🙂 Ale wiem ze nie wszystkim Irlandczykom to przeszkadza ze na lunch sie je kanapki bo jedza tak do dzis a cieply posilek obiadowy dopiero wieczorem po pracy o 6 lub 7 wieczorem. Widocznie tak im zostalo z dziecinstwa.🙂
      Dzieci w pubie wedlug prawa moga byc do 20. Ale pewnie co pub to obyczaj i jak lokalny ze stalymi znajomkami to moze pozwola dluzej?🙂

  3. Hm, bardzo to ciekawe i pouczające. Taki wniosek ogólny, że ważne są zwyczaje, tradycja. Edukacja musi być wpasowana w gospodarkę, przepisy prawa pracy, o tym w Polsce zapomniano dokonując pseudo reform edukacyjnych na przestrzeni ostatnich 25 lat.

  4. Hej, hej… Jako matka musiałam tu zajrzeć 🙂. Nie będę się wymądrzać, bo wyjątki są po to, by potwierdzać regułę, więc nie ma się co czepiać. Moim zdaniem informacje, które zawarłaś są rzetelne. Znalazłabym jakieś drobne różnice, ale nie wynikają one z tego, że coś pominęłaś czy uprościłaś, tylko z faktu, że mieszkam w małej wsi (gdzie pięcioro dzieci wciąż jest czymś zwykłym :shock:).
    Tak przy okazji… Systemu opieki zdrowotnej zupełnie nie pojmuję, bo np. za wizyty dziecka u okulisty nie płacimy i są też jakieś darmowe wizyty u wyznaczonego dentysty, do którego i tak bym dziecka nie wysłała. Wiesz jak to działa?
    Serio będą 2 lata tego przedszkola przygotowującego do szkoły?
    Pozdrawiam🙂

  5. Tekst interesujący i przydatny. Nie wybieram się do Irlandii, ale byłam tam 3 lata wstecz na wspaniałych wakacjach. Polecam dla osób przepracowanych, zestresowanych, szukających pięknego i twórczego spokoju. Zwiedzanie tego kraju to wielka przyjemność. Pozdrawiam🙂

  6. Doskonale pokazałaś sytuacje dzieci w Irlandii🙂 W szkole mojego dziecka jest niestety zakaz przynoszenia gorących napojów i posiłków. Na szczęście już się przyzwyczailiśmy do późnych obiadów więc w szkole dzieci jedzą kanapki, owoce, sałatki itp a po szkole jemy ciepły obiad. Z tym ubieraniem to racja – tak jak w Polsce wyglądałem przez okno żeby zobaczyć czy jest ciepło czy zimno po ubiorze ludzi, tak w Irlandii wyglądając przez okno w tym celu można się nieźle pomylić😉

  7. Fascynują mnie takie różnice kulturowe i społeczne. To niesamowite, że Irlandia jest tak blisko Polski, a zarazem tyle szczegółów się różni. Super wpis, byłam ciekawa tych rzeczy odkąd zobaczyłam dzieci w mundurkach i urocze małe dzieciaczki we wróżkowych strojach, hahaha !🙂

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s