Polacy w Irlandii #4 – artystka El Grey

Poznaliście już trzy wspaniałe osoby dzięki moim wpisom o ciekawych Polakach w Irlandii. Z Waszych maili i wiadomości rozumiem, że przerwa była dość długa, ale zaraz przekonacie się, że warto było czekać.
 
Już tytuł wpisu zdradza z kim rozmawiam…
 
Dużo osób mnie zna jako El Grey – jest to moja ksywka i również pseudonim artystyczny. Od jakiegoś czasu tu w Irlandii tworzę muzykę i śpiewam swoje piosenki, więc obecność na scenie muzycznej jako Marta Łukaszewicz mogłaby być nieco zbyt skomplikowana gdyż tutaj trudna do wymówienia. Lubię jak się do mnie mówi ‚Grey’  czy ‚El’, lubię również ‚Marta’, czy ‚Martuś’, ale nie do końca ‚Marcia’..🙂
 photo by Simon Lazewski
 
Marto, skąd wzięłaś się na Zielonej Wyspie? 
W Irlandii jestem już 11 lat i nie wiem kiedy to się stało. Przyjechałam do Bray w hrabstwie Wicklow z Gdańska, gdzie po studiach filologii angielskiej pracowałam jako lektor języka angielskiego. Zawsze lubiłam angielski, lubiłam poznawać nowe kultury i podróżować. Jeszcze bardziej lubiłam uczyć i pracować z ludźmi. Razem z Krzysztofem, moim mężem, pomyśleliśmy więc „na rok. Wyjeżdżamy na rok.” Chcieliśmy poznać nowych ludzi, szlifować język i nabrać perspektywy do rzeczywistości. I tak we wrześniu zeszłego roku minęło 11 lat jak mieszkamy w Bray. Obecnie już jako rodzina, z dwójką wspaniałych dzieci, Maja lat 8 i Lidzia lat 6. Dalej uczę, co mnie bardzo cieszy. I odważyłam się wyjść na światło dzienne ze swoją twórczością, co było dla mnie krokiem milowym.. również przełomem w odkrywaniu tego kim jestem… Do tej pory zagraliśmy już wiele koncertów, a ja dalej przeżywam każdy jeden jakby był tym pierwszym. .. To moja prawdziwa pasja. Czuję że lecę jak śpiewam, zupełnie się zapominam. To piękne uczucie. Dom, praca i muzyka zapełnia mi dzień po brzegi. I tak dzień jest zbyt krótki na wszystkie działania, które jestem w stanie „przerobić”.
 
Co Cię tu zaskoczyło
 
Ludzie i ich otwartość. Nie-podejrzliwość i życzliwość względem drugiego, obcego człowieka. Większy luz i życie w oparciu o ‚carpe diem’. To jak tu ludzie potrafią się bawić, aktywnie spędzać wolny czas poza domem i nawiązywać znajomości; jak ważna jest rodzina i jak aktywna jest społeczność lokalna i rozwijanie poczucia wspólności (community spirit). Zaskoczyło mnie jak dużo jest dzieci w rodzinie i jak się chowa dzieci bez skarpet i czapek w środku zimy. Jak dużo jest tu ciekawych osobowości, artystów i poetów. Każdy prawie gra i śpiewa, mają niesamowitą duszę artysty. To bardzo inspirujące. .. również to że są dwa krany w łazience i że czerwone ziemniaki (rooster) dosłownie rozpadają się w gotującej się wodzie i nadają się tylko na pure z masłem. Mogłabym naprawdę dużo jeszcze dodać🙂
 
A pozamieniałabyś coś pomiędzy tymi dwoma krajami?
 
Z Polski tutaj przywiozłabym na pewno więcej słońca. Do Polski przywiozłabym otwartość na drugiego człowieka, chęć dzielenia się (również sobą, swoimi talentami i zainteresowaniami, i swoim czasem), więcej luzu i romantyzmu.
 
Jak życie w Irlandii Cię zmieniło? 
 
Zainspirowało mnie i dodało mi odwagi, że pasja to coś co warto robić. Że to nie jest głupie, jeśli chce śpiewać, powinnam śpiewać. Że to ma wartość. Bo warto żyć tak by być szczęśliwym. Cały czas dorastam. Zmieniam się. Zabieram z życia otaczającego mnie tutaj to co najlepsze i co uważam za piękne.
lemon elgrey
 
Jak Ci się żyje na co dzień z Irlandczykami?
Chciałabym wierzyć, że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Że kolor skóry czy akcent z jakim mówimy nie zmienia faktu, ze jesteśmy po prostu ludźmi. Z jednymi się rozumiemy, z innymi mniej lub wcale.
 
Jaka jest Twoja Irlandia oraz Ty w niej?
 
Mieszkam w malowniczym miasteczku Bray, które ma piękne plaże i góry, idealne na spacery i dumanie. Góry Wicklow są oddalone o kilka minut jazdy samochodem – czujemy się tu trochę jak na wsi, a trochę jak w mieście. Bardzo nam to odpowiada. Uczę angielskiego. Jestem mamą. Gram na gitarze, komponuję piosenki, śpiewam. Jakoś nie przestaje słyszeć melodii w swojej głowie. Czasem nie wiem jak można spełniać tyle ról na raz… czasem się nie wyrabiam z praniem. Ale jestem szczęśliwa. Mam wspaniałe dzieci. Razem z nimi odkrywam życie na nowo. Patrzę inaczej na ślimaki czy mrówki. Napisałam już około 70 piosenek. Czuję że żyję i że jestem sobą, i że żyję w zgodzie ze sobą i z tym kim jestem.
Ostatnio również zainteresowałam się treściami jogi i medytacji – gdyż borykam się od ponad dwóch lat z dyskopatią, która ogranicza moja sprawność ruchową. Jednak nieustannie staram się pozytywnie patrzeć na życie i skupiać się na tym co mam a nie na tym czego nie mam i co bym chciała mieć. Robię to co mogę w danym dniu. A i tak dzień jest zdecydowanie za krótki…..🙂
malenczuk elgrey
 
Ale El Grey to w sumie nie tylko Ty?
Krzysztof, mój mąż to Chris Topher – a zarazem część składu El Grey. Gramy razem jako muzyczne duo. Chris gra na djembe, elektronice i gitarach. Jesteśmy razem już 18 lat, ale tylko 4 lata razem jako zespół. Muszę przyznać że to jest bardzo odświeżające doświadczenie, kiedy to twój mąż nagle staje się twoim kumplem z zespołu. Miłe to. Oczywiście czasem kłócimy się strasznie, ale suma sumarum to nowy wymiar naszego wspólnego życia razem. Tworzenie jest jego dużą częścią.
Jestem pod wrażeniem, że występowaliście na Electric Picnic, największym festiwalu muzycznym Irlandii, podobno było na nim ostatnio niemal 50 tysięcy osób?
Udało się nam zdobyć ‚slot’ w ramach konkursu organizowanego przez Oxfam i Radio 2fm. Dzięki naszym przyjaciołom, rodzinie, i naszym fanom i ich głosom byliśmy częścią tego wydarzenia. Jesteśmy im niezmiernie wdzięczni i dumni ze mogliśmy zaprezentować się szerszej publiczności.
Jak się bawiliśmy? Ja raczej jestem jak przyczajony tygrys, ukryty smok i może nie do końca odnajduję się  poza sceną na tak masowych imprezach. ale bardzo się cieszę, że mieliśmy ponownie okazję tam być, bo jest to wyjątkowa możliwość posłuchania nowych dźwięków i nawiązania ciekawych branżowych znajomości.
elgrey
 photo by Peter Meller
Wasze plany na przyszłość?
 
Marzeniem jest nagranie dojrzałej muzycznie płyty. Szukamy odpowiedniego producenta i muzyków. Mam nadzieję, że uda się nam stworzyć coś wyjątkowego zanim zaczną siwieć mi włosy… Musi się udać. :) Marzeniem jest by była płyta po polsku i płyta po angielsku. ….. Na razie w sieci jest nasza debiutancka EPka.
Marto dziękuję Ci bardzo, że znalazłaś czas dla moich czytelników i do zobaczenia i usłyszenia! 
 
Dziękuję pięknie za uwagę i życzę Wam wszystkim wszystkiego dobrego. Oczywiście zapraszamy na nasze koncerty!

Więcej o zespole dowiecie, się też tutaj  a tutaj możecie polubić ich stronę na facebooku i śledzić na bieżąco ich przedsięwzięcia a więcej ich wideoklipów i muzyki możeci znaleźć na kanale El Grey pod adresem: https://www.youtube.com/user/elgreymusic 

W lutym będą grać jako support przed koncertem Lemon w Dublinie a w marcu Maleńczuka w Dublinie i Cork. W kwietniu w Bray i w Greystones. Ja się wybiorę na jeden z ich koncertów a Wy?

 
 

13 uwag do wpisu “Polacy w Irlandii #4 – artystka El Grey

  1. Och Marta, Marta! Brawo🙂 Martę pierwszy raz usłyszłam w grupie audycji Oli Kaczkowskiej CSM, później Ola puściła Marty piosenkę w Trójce i tak ze mną została muzycznie🙂 Cieszę się, że tu jest z nami🙂

    kisses🙂 dziękuję Kasiu

  2. Fajna i pozytywna historia polskiego sukcesu. Jako support Maleńczuka, no no…
    jeno ogólnie kolor szary a zwłaszcza w oryginale, po tym mega kiczu i mega „hicie” kinowym źle mi się kojarzy.

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s