Z cyklu czym się różnimy czyli ustawa śmieciowa

Będąc z ostatnią wizytą w Polsce nasłuchałam się o ustawie śmieciowej a raczej jak ona działa (lub też nie). Dlatego chętnie przedstawię państwu jak to działa w Irlandii gdyż moim zdaniem działa sprawnie a przede wszystkim zachęca ludzi do segregowania.

Pewnie jest nieco łatwiej tu segregować śmieci niż w Polsce gdyż tylko 10,9 procent budynków mieszkalnych w Irlandii to mieszkania w apartamentowcach. Pozostałe 89,1 % to rożnego rodzaju domy. Ale do rzeczy:

Mamy trzy rodzaje koszy przed /za domem. Zielony na makulaturę, brązowy na kompost i czarny na wszystko inne (te rzeczy których nie można przetworzyć i które lądują na wysypisku śmieci). Ci którzy mieszkają w domkach szeregowych i nie mogą trzymać takich koszy używają specjalnych worków.

Przyznam szczerze że trochę studiowałam rozpiskę opisująca dokładnie co jest makulaturą (np plastikowe opakowania po mrożonkach nie) a co kompostem (ręczniki i serwetki papierowe, trawa skoszona kosiarką ale podcięte gałęzie z drzewa już nie). Niby proste i tak samo jak w Polsce? Nie do końca….różnica jest w opłatach. Płaci się stałą opłatę roczną w wysokości około 100 euro i za każdorazowy wywóz kosza brązowego i zielonego nie płacimy już ani centa więcej. Za to za każdy wywóz kosza czarnego się płaci. Jak? Kupuje się specjalną nalepkę, którą się podpisuje i przywiązuje do kosza. Bez nalepki nie opróżnią kosza. Nalepkę można kupić w większości lokalnych sklepów i kosztuje  ona 10 euro.

Oczywiście w zależności od miasteczka i wioseczki, pewnie działa to ciut inaczej ale idea jest wszędzie podobna. 

Jak widać więc, zachęta do segregacji śmieci jest bardzo konkretna bo finansowa. Zawsze segregowałam, jeszcze w Polsce, ale tylko papier, plastik i szkło. Organicznych odpadków nie. Teraz wzorowo segreguje a czarny kosz wypróżniam baaaardzo rzadko – nie mam potrzeby.

Jedynym minusem jest to że nie ma kosza na szkło – nie można szkła wrzucić do makulatury. Szkła pozbywam się w specjalnych bankach / koszach na szkło, które są umiejscowione często na parkingach przy parkach czy boiskach.

Więcej na temat śmieci w Irlandii tutaj

Wheelie Bins

24 uwagi do wpisu “Z cyklu czym się różnimy czyli ustawa śmieciowa

  1. Oooo, nalepkę przywiązywaną do kosza? O takich jeszcze nie słyszałam🙂
    Kiedyś mieliśmy nalepki na worki, kiedy mieszkaliśmy na ulicy bez koszy i tylko worki się wystawiało. Potem były apartamentowce, gdzie w ogóle śmieci są wliczone, kontenery stoją w piwnicach i nikomu się nie chce nic segregować. A teraz mamy kolorowe kosze i płacimy po prostu miesięczną opłatę, może dlatego, że nie są miejskie (Dublin City Council) tylko Greyhounda? Sąsiedzi też wszyscy mają podobne, nawet nie wiedziałam, że można z naklejek korzystać… I stała miesięczna opłata jakoś bardzo do segregowania nie zachęca, ale jak już mamy te różne kosze, to czemu by nie skorzystać🙂

    • Ja aktualnie mam Pande ale kiedys tez mialam Greyhounda i placilam tez roczna oplate – sprawdz moze dalej tak mozna? Jak mieszkalam w apartamentowcu to nie mielismy piwnic (zadnych takich luksusow) i na prakingu staly kontenery na smieci do segregacji tez oczywiscie. I sasiedzi pilnie zagladajacy czy do odpowiedniego kosza wrzucasz.🙂

      • Rzuciłam okiem na stronę Greyhounda z ciekawości i beznadziejna jest. Wszystko się rusza, kolorowe tytuły, treść jak dla pięciolatka – a konkretnych informacji zero😀
        Ale z finansowego punktu widzenia średnio chyba by nam się to opłacało, teraz płacimy 13 euro miesięcznie i co tydzień zabierają nam śmieci, segregowane czy nie. Przy rocznej opłacie w okolicach stówki i dodatkowo dyszce za każdy czarny kubeł podejrzewam szybko byśmy zaczęli płacić więcej…

        • czyli nie zachecaja Was wcale (przynajmniej finansowo) do segregacji. ale roczna oplate z tego co piszesz teraz w Greyhound to masz 156. Mniej wiecej wychodzi tak u Pandy z naklejkami jak sie segreguje. czarny kosz wystawiam raz na dwa miesiace a moze i rzadziej😉

          • No nie zachęcają, ostatnio doszłam do wniosku, że w ogóle się brązowego kubła pozbędziemy, bo trzy razem już strasznie dużo miejsca zajmują – a my nawet dwóch nie wypełniamy pomiędzy cotygodniowymi zbiórkami (nawet wliczając stosy butelek z alkoholizacji w rodzinie). I na przykład resztki jedzenia, które lądowały w brązowym teraz idą do czarnego. Ale pracowicie segregujemy rzeczy, które przynależą do zielonego, tak w imię zasad😀

  2. Cena czyni cuda! U nas, po tym jak wprowadzono 2 razy wyższą stawkę za śmieci, których się nie segreguje – mało kto wywala wszystko do jednego kosza. I też pilnujemy sąsiadów. Choć jak to w Polsce – krytyków nie zabraknie, to widzę, że zmienia się bardzo dużo!
    Co ciekawe – w krajach, gdzie segreguje się drobiazgowo wszystko na najdrobniejsze składniki, okazuje się, że taniej jest – jak w Polsce – wybudować sortownię, gdzie dzieli się wszystkie „suche” śmieci niż wysyłać ciężarówki osobno po każdy rodzaj odpadów.

  3. Kosze mamy takie same, system podobny tyle, ze u nas kosz czarny oprozniaja co tydzien ‚ustawowo’, zielony (plastik i papier) co dwa tygodnie, brazowy w sezonie tez co dwa tygodnie. A i mamy jeszcze czrne pojemniki na szklo (butelki, nie szyby czy rozbite lustra, bo tego nie biora). W Londynie za to nie mielismy segregacji, co mnie bardzo dziwilo, bo na przyklad w takiej Hiszpanii kontenery do segregacji sa na kazdym rogu (maja troche inny system wywazenia smieci).

  4. U nas płaci się miesięcznie i za każdy kosz, a potem raz na dwa tygodnie przyjeżdżają dwie ciężarówki – jedna po kosz z odpadami na kompost i jedna po pozostałe kosze, więc odpady komunalne lądują razem z recyklingiem. I gdzie tu logika? my segregujemy, a oni wszystko pakują do jednego pojemnika. Do tego pobierają opłatę za wszystkie trzy kosze, więc teoretycznie płacimy za przywilej recyklingu. To chyba nigdzie nie działa idealnie – ani tu w Irlandii, ani w Polsce.
    Pozdrawiam

    • idealnie nie, ale chyba taniej niz w Polsce? W Polsce placa za kazdy wywoz kosza wiec staraja sie te plastikowe butelki prasowac prawie zeby miejsca nie zajmowaly.

      Co do tego ze odpady komunalne razem mieszaja z recyklingiem i tym podobne kwiatki zawsze tlumacze tak: przynajmniej tworzone sa jakies miejsca pracy. :):) Jakos pocieszac sie trzeba. No bo potem na wysypisku / utylizacji smieci, ktos je musi segregowac wiec ma prace. Tak samo sie pocieszlam jak mi ostatnio trzy razy odwolano samolot i wozili mnie pomiedzy dwoma miastami i hotelami. Powtarzalam sobie – dzieki temu ze mam pecha z samolotami przynajmniej pomagam utrzymac kilka miejsc pracy😉

  5. Strasznie mnie wkurzają śmieci na ulicach Dublina. Uważam to za jeden z najwiekszych minusów Irlandii. Gdzie nie spojrzeć to stoją wory ze smieciami albo kontenery z których wyfruwają tony śmieci. Widze to szczególnie rano kiedy ide do pracy slalomem bo musze omijać wystawione śmieci.
    W Polsce kubły są jakoś skuteczniej poukrywane i przede wszystkim nikt nie wystawia worów ;/

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s