Przesądy i zabobony w Irlandii

To już mój drugi projekt w ramach akcji 80 Blogów Dookoła Świata natomiast samego klubu trzynasty. Dlatego też, wybór tematu przyszedł klubowiczom bardzo łatwo  – wszyscy dziś piszemy o przesądach i zabobonach. 

80-blogow

Chętnie zgłosiłam się do wzięcia udziału, jednak gdy kilka dni przed datą publikacji, zabrałam się do przygotowania wpisu miałam wątpliwości czy czymś Was zaskoczę, gdyż  wiele przesądów irlandzkich jest identycznych z polskimi – kolejny dowód na to że jesteśmy do siebie podobni. Po przemyśleniu tematu doszłam do wniosku, że jednak Was zaskoczę, ale o tym później. 

Przykłady przesądów irlandzkich które są takie same jak polskie to:

  • piątek trzynastego uważany jest za pechową datę
  • czarny kot przebiegający nam drogę to zły znak
  • znalezioną podkowę należy przybić nad drzwiami na szczęście (nie kupioną)
  • jeśli swędzi cię ręka dostaniesz pieniądze
  • posiadacze czterolistnej koniczynki będą mieć szczęście a żadne zaklęcia ani złe czary się ich nie będą na nich działały
  • nie należy przechodzić pod drabiną
  • gdy masz czerwone uszy ktoś o tobie dużo mówi
  • rozbicie lustra przynosi siedem lat nieszczęścia

Są też przesądy nie znane w kulturze polskiej:

  • jedna sroka zwiastuje nieszczęście i to najczęściej śmierć w kręgu rodziny lub znajomych (szczególnie jeśli tą srokę zobaczymy na swym trawniku wychodząc z domu albo przysiądzie na naszym oknie)
  • gdy wstaniemy a krzesło na którym wcześniej siedzieliśmy się przewróci, to jest to bardzo zły omen
  • jeśli na swej drodze spotkasz kondukt pogrzebowy należy do niego dołączyć i przejść chociaż kilka kroków, w innym razie grozi nam nieszczęście.
  • gdy swędzi nos, będziesz się z kimś bił (to pięknie podciąga się pod stereotyp Irlandczyków jako tych skorych do bijatyki, ale co mają zrobić – skoro nos swędzi to przeznaczenia nie można oszukać)
  • otwarcie parasolki w domu przynosi pecha

Najnowszy przesąd, który poznałam kilka dni temu jest tyle ciekawy co i komplikujący życie. Ponieważ szykuje mi się przeprowadzka, przyjaciółka powiedziała mi, żebym postarała się spędzić pierwszą noc w nowym miejscu w piątek. Powiedziała, że to przynosi szczęście. Czy Irlandczycy nie komplikują sobie życia? Przecież najwygodniej przeprowadzkę zrobić w weekend i pierwszą noc spędzić w nowym miejscu w niedzielę!

Obiecałam Was trochę zaskoczyć irlandzkimi przesądami i zabobonami i teraz na to czas. To co najważniejsze w Irlandii jeżeli chodzi o wróżby i zabobony to świat magii, który nie jest chyba nigdzie indziej tak żywy jak tutaj. O trollach czy też tutaj występujących małych ludzikach pod nazwą Leprechaun chyba sporo osób słyszało. To taki nieformalny symbol Irlandii. Jego postać zobaczycie na wszelkich możliwych gadżetach skierowanych dla turystów.  Jest też moim przekleństwem, gdyż wpis jaki kiedyś mu poświęciłam, każdego roku około marca cieszy się największą popularnością tak zawyżając statystyki że nic innego go nie przebije. Leprikon (wymowa) to mały krasnal / troll, który jest raczej zawsze pod wpływem alkoholu, (kolejny irlandzki stereotyp) jest szewcem, który przy okazji broni skarbu. Przedstawia się go często z garem złota przy tęczy i  jeśli dojdzie się na koniec tęczy, bo tam podobno zawsze jest, i odnajdzie tego Leprikona to w nagrodę, należy nam się wtedy ten gar złota. Wszelkie dziwne rzeczy, które nam się zdarzają w domu to wina złośliwych Leprikonów zwanych Cluricauns. Jeśli zbije się szklanka, białe spodnie pochlapiemy czerwonym winem itp to wiadomo czyja to sprawka. Dziś Irlandczycy kompletnie nie wierzą w te bajki… a może wierzą tylko się nie przyznają?

images

Bardzo popularne i wciąż otoczone dość głębokim przekonaniem o swych magicznych zdolnościach są tzw holly wells czyli święte źródełka. Są ich setki w  całej Irlandii i pochodzą z czasów przed chrześcijańskich. Wierzy się, że ich woda ma lecznicze właściwości a kilka źródełek potrafi podobno nawet kontrolować pogodę. Dziś każde z tych źródełek przypisane jest jakiemuś świętemu i wierzy się, że woda nabrała cudownej mocy gdy przypisany jej święty użył jej do ochrzczenia nowych wierzących .

Holy-Well-St

Przy tych źródełkach dość często możemy zobaczyć tzw rag tree lub też holly tree. Od razu je rozpoznacie. Ludzie wieszają na nich różne osobiste rzeczy ponieważ zostawienie czegoś osobistego w takim miejscu ma również mieć cudowną moc. Ma leczyć właściciela, pomóc mu w przezwyciężeniu trudności, mieć go w opiece itp. Takich drzew wiedziałam już wiele więc ta tradycja i wiara jest wciąż żywa. Pewnie bywają też wyjątki. Raz widziałam drzewo na którym były tylko i wyłącznie przyczepione smoczki dziecięce…

p1030026

Jak już mowa o drzewach to warto wspomnieć o drzewach które w swej mocy mają wróżki czyli tzw fairy trees. Wróżki upodobały sobie podobno różne drzewa z rodziny głogu. Z wróżkami trzeba uważać i nie wolno im się narażać ani przeszkadzać. Skąd w kulturze polskiej potrzeba odpukiwania w niemalowane drewno? W kulturze irlandzkiej należy odpukać po prostu w drewno (touch wood). Zawsze się uśmiecham gdy widzę zdziwiony wzrok Irlandczyków, którzy przy haśle „touch wood” pukają w stół a ja daję rękę pod ten stół aby odpukać w niemalowane🙂. W kulturze irlandzkiej wiąże się to z wiarą w moc drzew. Celtowie dotykali drzew aby odegnać złe duchy, czcili pojedyncze drzewa jak i całe kępy. Część z tych drzew rośnie do dziś, dość często w pobliżu świętych źródełek. Widzicie jak wszystko się pięknie z sobą splata? Fairy trees to często rag trees ale nie zawsze (o których pisałam wyżej) lub też wishing trees. Nie wierzycie mi? Będąc w Irlandii przyjrzyjcie się uważnie polom i otwartym przestrzeniom. Jeśli zauważycie gdzieś drzewo na środku pola, dodatkowo otoczone płotkiem lub kamieniami to jest to fairy tree. Żaden rolnik nie zetnie takiego drzewa na swym polu aby ten czyn nie przyniósł mu pecha. Zresztą co tam pola rolników. W roku 1999 miano wybudować dwupasmówkę z Limerick do Galway. Budowa się opóźniła o prawie 10 lat z powodu „fairy tree”. Dziś ta droga to już autostrada, ale musiano nieco zmienić jej trasę, tak aby drzewa nie wycinać…

fairy tree

 Faerie-Tree

 

Pisałam ten wpis, siedząc w salonie. Gdy już kończyłam, spojrzałam za okno…na murku przy moim oknie siedziała sobie sroka….

PS. Radzę Wam i Waszym znajomym abyście przeczytali poniższe wpisy z naszej dzisiejszej akcji bo jak nie to Wam mleko skwaśnieje, piwo będzie ciepłe, wino stęchłe a Marian zostanie prezydentem Polski:

Chiny:

Biały Mały Tajfun: Kunmińskie przesądy i zabobony – http://baixiaotai.blogspot.com/2015/04/kunminskie-przesady-i-zabobony.html

Francja:

Français-mon-amour: Pechowa trzynastka – http://francais-mon-amour.blogspot.com/2015/04/pechowa-trzynastka.html

Francuskie i inne notatki Niki – Przesady teatralne – http://notatkiniki.blogspot.com/2015/04/przesady-teatralne-akcja-w-80-blogow.html

Hiszpania:
Hiszpański na luzie: Hiszpańskie przesądy. Mal de ojo – http://hiszpanskinaluzie.blogspot.com/2015/04/hiszpanskie-przesady-mal-de-ojo.html
Kirgistan:

O języku kirgiskim po polsku: Kirgiskie przesądy –http://kirgiski.pl/2015/04/kirgiskie-przesady/

Niemcy:

Niemiecki po ludzku: Znane mi przesądy i zabobony – http://niemiecki-po-ludzku.blogspot.com/2015/04/w-80-blogow-dookoa-swiata-przesady-i.html

 Stany Zjednoczone:

Specyfika języka: Od przesądu do idiomu – http://specyfikajezyka.blogspot.com/2015/04/od-przesadu-do-idiomu.html

Papuga z USA: 7 amerykańskich przesądów, o których pewnie nie słyszeliście – https://papugazusa.wordpress.com/?p=1017&preview=true&preview_id=1017
Szwecja: 
Szwecjoblog: Szwedzkie przesądy i zabobony – http://szwecjoblog.pl/2015/04/szwedzkie-przesady-13-edycja-w-80.html
 Tanzania/Kenia

Suahili online: Przesądy i zabobony po afrykańsku, czyli magia i czarownicy – http://suahilionline.blogspot.com/2015/04/przesady-i-zabobony-po-afrykansku-czyli.html

Turcja: 

Turcja okiem nieobiektywnym: W świecie przesądów i amuletów – 

http://innaturcja.blogspot.com/2015/04/w-swiecie-przesadow-i-amuletow.html

 Wielka Brytania: 

Angielski C2: Przesądy w rymowankach – http://angielskic2.pl/uncategorized/przesady-w-rymowankach/

 Włochy: 

Primo Cappuccino: 3 proste sposoby, które zagwarantują Ci szczęście we Włoszech – http://www.primocappuccino.pl/sposoby-ktore-zagwarantuja-ci-szczescie-we-wloszech

 Wloskielove: Magia w południowych Włoszech – https://wloskielove.wordpress.com/2015/04/25/magia-w-poludniowych-wloszech/

Wietnam: Wietnam info Kto pierwszy umrze, czyli co nieco o przesądach — http://www.wietnam.info/2015/04/wietnamskie-przesady.html

Jeżeli prowadzisz bloga o języku lub kulturze danego kraju i chcesz się przyłączyć do naszej grupy, zachęcamy do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com

 

76 uwag do wpisu “Przesądy i zabobony w Irlandii

      • ha ha ha… Coś w tym jest! Wiesz dziwnie się złożyło że akurat tak ujęłaś ten problem. Ostatnio bowiem zajmowałem się analizą dość znanej książki U. Becka „Społeczeństwo ryzyka” i w niej właśnie można wyczytać dość odkrywczą diagnozę że postęp w medycynie (szczególnie jeśli chodzi o diagnozę) tak naprawdę uczynił nas bardziej chorymi jak byliśmy w XIX wieku. Wszystko przez wiedzę na temat chorób o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Tak oto dzisiaj nie ma dnia żebyśmy na coś nie chorowali. Nowoczesna medycyna uczyniła z nas permanentnie chorych (na cokolwiek) ludzi. Na szczęście na niemal wszystkie dolegliwości czekają na nas w aptekach setki tysiące lekarstw😀
        Chore społeczeństwo😉

  1. Nie zgodzę się z tym, że przesąd o rozkładaniu parasola w domu nie jest znany w polskiej kulturze- znam osoby, które się tego wystrzegają😉

    Niesamowicie wyglądają te rag tree! Zrobiłaś może zdjęcie temu ze smoczkami?

  2. Ten przesad z nie otwieraniem parasolki jest dość znany w PL. Z konduktem żałobnym tez słyszałam wcześniej w Polsce. Ciekawy post. Super ze podajesz kiedy pojawia sie u innych dziewczyn to zawsze cos nowego sie można dowiedzieć.
    Przeprowadzka w czwartki i jeszcze zawsze landlord ( lub ktos kto tam mieszkał jeśli wynajmowalo sie pokój) zostawiał dla nowego mieszkańca kwiatka i monety porozkładane po kątach pokoju😉 to tez było na szczęście ale dokładnie sie nie zaglebialam co i jak. Jak spytaliśmy kiedyś landlorda to tak robią i juz tak zostało . Za wiele nie tłumaczyli.

    • świetnie widać jak przesądy są różne nawet w samej Polsce, w zależności od regionu. Z kwiatkami i monetami nigdy się nie spotkałam a przeprowadzałam się kilka razy. Może to dlatego, że nigdy nie do pokoju tylko całego mieszkania / domu oraz przez agencję nieruchomości a nie bezpośrednio landlorda? PS> Osobiście na oczy widziałam tylko jednego landlorda spośród kilku moich miejsc zamieszkania🙂 Słyszałam tylko o tym, że jak buduje się dom to wrzuca się monety pod fundamenty aby zapewnić jego mieszkańcom dobrobyt. Może o to chodziło? A kwiaty???? Żeby wilgoci nie czuć? :):):)
      PS> Gdy pojawiają się wpisy w ramach klubu zawsze podajemy nawzajem linki do innych wpisów – taka wewnętrzna zasada. Mam nadzieję, że dzięki temu znalazłaś kilka innych ciekawych wpisów?

    • gdy te same przesądy widzimy w podobnych / sąsiedzkich krajach, kulturach to jeszcze tak nie zastanawia. Zaczyna zastanawiać, gdy są to kraje i kultury tak od siebie różne! To naprawdę niesamowite! Ciekawy, który naród pierwszy wyskoczył z tym parasolem i lustrem? I jak to się stało, że przesąd ten (z tego co wygląda) przyjął się na całym niemal świecie?🙂

    • z parasolką to chyba jesteś już szóstą osobą która mi mówi, że to nie tylko w Irlandii. Ależ to niesamowite jak jeden przesąd zadomowił się w tylu miejscach!
      PS> ja parasolki mam ale nigdy prawie ich nie używam więc otwieranie mi ich nie grozi. W sumie mogłabym je chyba oddać komuś z parasolomanią?

  3. Świetna inicjatywa! Bardzo ciekawy wpis. I co? I da się zaprojektować drogę tak, żeby ominąć jedno drzewko. U nas by to nigdy nie przeszło, a szkoda. Rag tree wyglądają pięknie, to kolejny kamyczek do tego, żeby w końcu polecieć na wędrówkę po Irlandii🙂

    • Też mi się bardzo spodobała dlatego chętnie do niej dołączyłam!😉 Przylatuj i wędruj! I nie zdziwisz się (dzięki mnie🙂 ) gdy zobaczysz po raz pierwszy rag tree. Bo ja się dziwiłam, oj bardzo dziwiłam do stopnia że trochę się przestraszyłam.🙂

  4. o, bardzo mi się podoba silny związek ludzi z drzewami!!! rag trees i fairy trees, coś cudownego!! Mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że jeśli się kiedyś rozmnożę, to będę o takich osobliwościach dzieciom opowiadać🙂

    • Irlandczycy mają w swej krwi dość silne przywiązanie do natury mimo, że na pierwszy rzut oka nie bywa to zbyt rzeczywiste.
      PS> Chodzi mi po głowie pewien wpis od jakiegoś czasu. Chyba go w końcu popełnię i zadedykuję Tobie jako tej co mnie natchnęła aby w końcu został napisany. (to tak a propos wróżek)

  5. Oby przesąd chroniący fairy trees nie przepadł za szybko! Może gdyby jeszcze się rozprzestrzenił po świecie, udałoby się uratować większą część Amazonii…😉

  6. A przesad ,ze 13 przynosi pecha,przeciez tutaj zmienili nawet rejestracje samochodow w 2013 Zawsze byl rok produkcji na tablicach rejestracyjnych A w roku 2013 ,dodano 1 do pierwszego polrocza13 zas do drugiego 2.

    • wiadomo, ale o tych które występują na całym świecie nie pisałam ze szczegółami. Z tablicami rejestracyjnymi to paluchy w tym moczyło lobby samochodowe. Kiedyś wystarczyło mieć tablice z danego roku, teraz można oceniać – który nowszy bo wiadomo czy z pierwszej połowy roku czy z drugiej. Miało to podnieść sprzedaż samochodów po czasach załamania Tygrysa🙂 Kontynuują to nadal – było tak samo z tablicami z roku 2014 i jest nadal z tego roku.🙂

  7. A jak to jest z psami w Irlandii? Mam trzy psy średniej wielkości. Czy trudno byłoby mi znaleźć mieszkanie? To prawda, że w blokach jest zakaz trzymania psów? Czy są miejsca w których moje psy mogłyby się wybiegać?

    • nie mam pojęcia czy jest taki zakaz bo psów nie mam, ale bardzo możliwe gdyż nigdy mi na szczęście żaden pies nie szczekał w sąsiedztwie jak mieszkałam w apartamentowcu. Myślę, że jeśli jest taki przepis to bardzo mądrze – ma sens ze względu zarówno na innych mieszkańców jak i same psy🙂

    • Aga, ja mam dwa psy, chwilowo trzy, i z doświadczenia powiem tak:
      – w apartamentowcach trzeba dokładnie czytać management rules. Bloki są zarządzane przez agencje specjalnie do tego celu wynajęte przez wspólnoty mieszkaniowe i to, co taka agencja zarządzi jest raczej wprowadzane w życie. W niektórych kompleksach jest absolutny zakaz zwierząt, w innych można pod warunkiem sprzątania po psie i jeśli nie jest „nuisance” dla innych lokatorów (czyli nie szczeka i nie zapewnia innych rozrywek). Oprócz tego właściciel mieszkania może nie chcieć zwierząt. Właściela można spróbować przekonać, z management rules raczej nie powalczysz.
      – w domkach zalezy od właściela. Niektórzy od razu zaznaczają, że ‚no pets’, niektórzy od razu zaznaczają, że ‚pets allowed’. A większość podlega negocjacjom – jak jesteś w stanie pokazać, że Twoje psy są normalne, nie niszczą, nie hałasują, a Ty jesteś gotowa pokryć wszelkie ewentualne koszta związane z ich mieszkaniem w domu, to często nie ma problemu.

      Miejsca do wybiegania zależą od okolicy, którą wybierzesz. My szukaliśmy odpowiedniego miejsca i teraz mieszkamy w miare w centrum, ale w miejscu, gdzie dwa spore parki w odległości spaceru, ogromny kawał nieużytków dodatkowo, a do plaży i kolejnego parku 10 minut samochodem. Na przedmieściach będziesz miała więcej zieleni – w samiuśkim centrum z parkami raczej słabo, a już zdecydowanie z takimi, żeby pies mógł luzem polatać.

  8. Zabawne jak zbieżne miałam myśli zaczynając pracę nad swoim postem… trochę musiałam się napytać, żeby coś niepolskiego ustalić. Ale to co Ty tu przytoczyłaś przechodzi wszelkie narody😉 No może jeszcze te z Chin były cudaczne, choć nie tak magiczne🙂 Leprikon jest tak znany, że nawet moja córka w przedszkolu się o nim uczy😉 pozdrawiam ciepło z cholernie chłodnego dziś Waszyngtonu.

    • u nas też coś dziwnie zimnawo. Leprikon musi być znany w USA, w końcu jakieś 70 milionów Amerykanów twierdzi że mają pochodzenie irlandzkie ( w tym sam Obama). Amerykańscy turyści których czasem spotykałam tutaj, byli święcie przekonani że Leprikony a już zapewne wróżki istnieją naprawdę i że oni je spotkają w trakcie swego zwiedzania wyspy! Pozdrawiam serdecznie

      • Tak, sama się dziwię jak ta nacja jest naiwna jeżeli chodzi o tego typu głupoty. Ale z drugiej strony… może to jest też znak, że nie my pragmatyczni Polacy, którzy twierdzą, że tego się na bank nie da zrobić, lecimy na księżyc, jesteśmy liderami prawie w większości dziedzin tylko właśnie Ci otwarci na wszystko Amerykanie.

  9. Ja widząc srokę pojedynczą, zaraz rozglądam się za drugą😀
    „One for sorrow,
    Two for joy,
    Three for a girl,
    Four for a boy,
    Five for silver,
    Six for gold,
    Seven for a secret,
    Never to be told.”🙂

    A co do fairies, to jeszcze są kręgi fairies: kamiennie, z kwiatków, z grzybków (o, te grzybkowe podobno są szczególnei magiczne). No i pagórki, w których Starszy Lud się chowa przed ludźmi…
    Idzie człowiek drogą i nawet nie wie, że co dwa metry może jakieś wróżkowe miejsce mijać🙂

  10. Hej Kasia! Ja tutaj zawitałam po raz pierwszy, ale jestem zachwycona, ponieważ w sierpniu spędzę cztery dni pomiędzy Belfastem i DUBLINEM🙂 I bardzo się cieszę, że odkryłam Twojego bloga, bo już po pierwszym wpisie, jaki przeczytałam, widzę, że będę mieć duuuużo więcej lektury! Co tam przewodniki, co tam internety, jak ja tutaj mam taki skarb!🙂 Pozdrawiam serdecznie!!! Olga

  11. Leprikony oczywiście znam, żeby było zabawniej głównie z różnych gier, gdzie występują jako mali złośliwi przeciwnicy.
    O jaaa! Zupełnie się nie spodziewałam, że u Ciebie znajdę odpowiedź na pytanie jakie przyszło mi do głowy jakoś w listopadzie zeszłego roku. Byliśmy z rodzicami na tygodniowych wakacjach na Cyprze i w trakcie spaceru po mieście napotkaliśmy…rag tree! Stało przy drodze, kawałek od centrum miasta, w koło było trochę domów. Nie pamiętam, czy była tam jakaś studnia, ale bardzo możliwe, że tak. Rag tree były chyba nawet 2: obydwa obwieszone głównie białymi szmatkami, wyglądało to trochę upiornie, mimo że był środek dnia. Wiem, że Cypr jest dawną kolonią brytyjską, ale z tego co mówisz zwyczaj jest typowo irlandzki, ciekawe czy w UK też można takie drzewa spotkać.

  12. Piszesz, że obiecałaś nas zaskoczyć irlandzkimi przesądami, ale zdecydowanie nie spodziewałam się, że będę aż tak zaskoczona… Otóż rag tree bardzo przypomina niektóre praktyki z Azji Środkowej, Mongolii i południowej Syberii, związane z kultem duchów danego miejsca. Święte źródełka też są, a jakże. W tym wpisie: http://kirgiski.pl/2013/10/islam-a-jezyk-kirgiski/ mam zdjęcie takiego źródła w górach Terskej Ałatau na północnym wschodzie Kirgistanu, z tasiemkami zawiązanymi wprawdzie nie na drzewie, tylko na kamieniach.

  13. W moim regionie Polski też znany jest przesąd dotyczący sroki, ba, nawet drzewa. Nie ogradza się co prawda samego drzewa, ale jest obawa przed jego wycięciem (nie tak rygorystyczna jak w Irlandii, żeby aż drogę blokować) ale jest.Dotyczy takiego zasadzonego przez poprzednie pokolenia, np ojciec ma dwóch synów, każdy zasadzi drzewo, to dopóki żyją nie powinno się ich wycinać. A co do sroki, to gdy widzę taka pod moim oknem to znaczy to albo niespodziewanych gości albo coś gorszego…odpukać w niemalowane

  14. Znowu się uśmiecham na myśl, ile te ‚nasze’ kraje mają wspólnego. Drzewek wróżkowych co prawda nie spotkałam (co nie znaczy, ze ich nie ma, ostatecznie mitologia celtycka pełna jest takich tam) ale już takie studzienki ‚ku intencji’ owszem, całkiem sporo. Fajnie, fajnie.

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s